Lubię kosmetyki DIY, ale nie jestem na tyle wprawiona w temacie, ani zaawansowana, żeby często je robić :) Z resztą jest tyle fajnych kosmetyków na rynku, że nie chce mi się też robić samej :D Ale uwielbiam Lush! A dostęp do tej marki jest średni - nawet bym powiedziała, że żaden, no i ceny też są dość wysokie. Kiedyś udało mi się samej zamówić online kilka kosmetyków, a także na forach rozbiórkowych coś zamówić, ale to było dawno a ostatnio brakowało mi czyścików tej marki, dlatego postanowiłam zrobić swój i chcę Wam pokazać, które kosmetyki użyłam :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyścik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyścik. Pokaż wszystkie posty
listopada 28, 2017
czerwca 02, 2013
Lush, Aqua Marina, pasta myjąca do twarzy
Aqua Marina to drugi czyścik z Lush, który miałam przyjemność używać dzięki zakupom grupowym. Wcześniej używałam Buche de Noel i jest to mój ulubieniec, ale dostępny jest tylko na święta. Dlatego postanowiłam spróbować z Aqua mariną, bo jest dedykowana dla cery trądzikowej.
Aqua Marina wygląda jak gigantyczne sushi faszerowane łososiowym musem.
To łagodny, uspokajający ale efektywny oczyszczacz którego używanie
sprawia przyjemność. Zawiera aloes który uspokaja podrażnioną skórę,
zwłaszcza po narażeniu jej na warunki atmosferyczne (słońce, wiatr),
orzeźwiające i pełne minerałów algi, szczyptę soli tonizującej oraz
glinkę kaolinową która głęboko oczyszcza. Natychmiastowy efekt: gładsza,
bardziej miękka i jędrna skóra. Długoterminowy efekt: Aqua Marina
pomoże oczyścić skórę z toksyn i chronić ją od trudów codziennego życia.
Dla wszystkich typów skóry.
Dla wszystkich typów skóry.
Pasta oczywiście jest w czarnym plastikowym opakowaniu, typowym dla kosmetyków Lush. Oczywiście nie może zabraknąć naklejki kto zrobił dla nas produkt i jakoś mnie to nie dziwi, że na opakowaniu kolejny raz widzę polskie imię ;)
Mi osobiście bardzo spodobał się zapach tej pasty, jest taki morski, ale wiem, że wiele osób go nie cierpi, ale ja uwielbiam :) Konsystencja jest bardzo dziwna, śliska, ciężko "urwać" kawałek pasty, bo się wyślizguje.
Pasta jest o wiele delikatniejsza od czyścików, nie posiada żadnych drobinek peelingujących i troszkę mnie to zdziwiło przy pierwszym użyciu. Na początku nie mogłam sobie z nią poradzić, bo jest śliska, klejąca i ciężko było mi nabrać na dłoń, a potem to wyrobić na rzadszą pastę. Ale jakoś sobie poradziłam ;)
Najważniejsze, aby trzymać ją w lodówce, aby była świeża.
Czasami używałam jej jako maseczkę podczas kąpieli, a zazwyczaj używałam po prostu rano, aby odświeżyć i oczyścić twarz. Dla mnie ta pasta była świetna, nie zapchała, podczas używania jakieś pojedyncze małe krostki były, ale dla mojej cery to standard. Nie podrażniała cery, tylko wręcz przeciwnie uspokajała ją. Jednak była dla mnie zbyt delikatna, wolę troszkę mocniejsze oczyszczanie twarzy (np. właśnie buche de noel).
Pozostawia uczucie lekko ściągniętej skóry, ale czuć, że jest oczyszczona.
Myślałam, że nie zdążę zużyć pasty w 3 miesiące, ale jakoś poszło, przy prawie codziennym używaniu. Jest naprawdę wydajna.
Cena: £6.25 / 100g
Dostępność: klik
Świetna pasta myjąca, która bardzo dobrze oczyszcza, nie zapycha, łagodzi podrażnienia, czego więcej chcieć? Może chociaż jednego sklepu Lush w Polsce ;)
pozdrawiam,
stycznia 13, 2013
Buche de Noel - czyścik do twarzy z Lush / wspólne zamówienie.. ?
Jak pewnie większość z Was do tej pory tylko śliniłam się w ekran patrząc na cuda z Lush, ale postanowiłam, że w końcu odłożę i sobie zamówię "kilka" rzeczy. Czyścik był moim must have, tylko miałam problem, który wybrać :) Jako, że Buche de Noel jest sezonowym produktem postanowiłam go mieć.
Świąteczna wersja produktu do oczyszczania twarzy - pachnąca i
skuteczna. Bogate w witaminę C mandarynki, kropelka brandy, suszona
żurawina, glinka kaolinowa i zmielone pestki migdałów - ma jednocześnie
oczyszczać, odświeżać, tonizować, zamykać pory i łagodnie pilingować...A
to wszystko w produkcie przypominającym gwiazdkowe słodkości.
>>klik<<
cena: £5.95/100g (ok. 30zł)
Jest to mój pierwszy czyścik z Lush i na pewno nie ostatni :)
Zamknięty jest w charakterystycznym dla Lush czarnym opakowaniu, na którym zawarte są wszystkie potrzebne nam informacje. Fajnym dodatkiem jest naklejka z tym, kto zrobił dany produkt oraz z terminem ważności. Nie jestem pewna, czy zdążę użyć całe opakowanie :)
Czyścik ma cudowny zapach, po otwarciu kojarzy mi się ze świątecznymi wypiekami :) Niestety jest to produkt sezonowy i dostępny tylko w okresie Świąt Bożego Narodzenia.
Produkty Lush należy przechowywać w lodówce, aby zachowały świeżość.
Jest bardzo gesty, głównym składnikiem są mielone migdały. W produkcie są większe kawałki migdałów i one bardzo delikatnie peelingują twarz. Samo użytkowanie nie jest szczególnie skomplikowane. Bierzemy kawałek produktu na dłoń (na zdjęciu również widać kawałek algi, które oczywiście również używam).
Rozrabiam go z wodą i otrzymuję taką oto papkę, którą nakładam na twarz. Masuję buzię przez chwilę i następnie zmywam.
Jak wygląda mój rytuał oczyszczający?
Najpierw wykonuję demakijaż oczu, twarz oczyszczam chusteczką do demakijażu i następnie czyścik idzie w ruch. Nie używam go na makijaż, bo on nie jest po to aby zmyć makijaż, chcę aby dogłębnie oczyścił mi cerę. Po nim jeszcze używam hydrolatu tak dla upewnienia się, bo muszę mieć idealnie oczyszczoną twarz.
Efekt to świetnie oczyszczona i przede wszystkim nawilżona cera. Na twarzy nie zostaje żaden tłusty film. Używam go rano i wieczorem, czasami zastępuję go czymś innym, ale zdecydowanie oczyszczanie twarzy nim należy do ogromnych przyjemności.
Niestety szkoda, że nie jest dostępny w Polsce, ponoć w październiku ma być otwarty Lush w Warszawie.
Moja cera mieszana trądzikowa uwielbia ten czyścik :) Od kiedy go używam stan mojej cery polepszył się, nie jest to tylko jego zasługa, ale dzięki niemu również zawdzięczam poprawę cery.
P.S.
Co myślicie o wspólnym zamówieniu z Lush?
Koszty przesyłki kurierem do Polski wynoszą £20 (ok 100zł! ), więc jakby kilka osób się zgłosiło, to o wiele mniej wyszłoby na głowę i to wygląda bardziej kusząco :) Oczywiście mogłabym się zająć takim zamówieniem. Na pewno nie polecam najtańszej przesyłki z Lush, bo do mnie taka paczka nie dotarła nawet.
Ja zamawiałam z brytyjskiej strony Lush >>Klik<
Musiałoby być chociaż 10 osób, żeby za przesyłkę nie wyszło tragicznie (dodatkowo ja potem musiałabym wysłać paczkę Pocztą Polską - to też koszty, ewentualnie odbiór osobisty w Gdyni).
Byłyby chętne? ;>
pozdrawiam,















