Całkiem niedawno w listopadowym pudełku InspiredBy U.R.O.K. znalazłam taką interesującą maseczkę Chic Chiq. Z tego co widziałam są różne rodzaje, mi trafiła się La Noce, która jest w postaci proszku z dodatkiem białej kurkumy, ciecierzycy i mango. A jak sprawdziła się u mnie to zapraszam dalej :)
>> Zawartość InspiredBy U.R.O.K.
>> Zawartość InspiredBy U.R.O.K.
Opakowanie / Konsystencja / Aplikacja
Opakowanie tej podróżnej wersji to papierowa saszetka, która swoim wyglądem robi wrażenie ekologicznej, jest taka minimalistyczna, ale na etykietach znajdujemy wszystkie potrzebne nam informacje.
Konsystencja w opakowaniu jest sypka, tzn. to proszek, identyczny jak w przypadku maseczki algowej. Aplikacja jest w sumie prosta. Nie ma podanych dokładnych proporcji, ale wystarczy wysypać zawartość do miseczki i rozrabiać z wodą, aż stworzy odpowiednią konsystencję. A jaka to odpowiednia konsystencja? Taka, aby maseczka po nałożeniu nie spływała, ale też aby nie było problemu z jej nałożeniem.
Zapach / Wydajność / Działanie
Zapach niezbyt przypadł mi do gustu, trochę słodki, mdły, trochę przyprawowy, chyba właśnie kurkuma wyczuwalna jest najbardziej. Nie wiem czemu, ale bardzo
przypomina mi zapach czyścika Lush Let the good time roll :)
Kolor i wygląd maseczki
trochę odrzuca, bo wygląda no szczerze mówiąc niezbyt reprezentatywnie po rozrobieniu z
wodą, a potem na twarzy. Trochę jakbym nałożyła jajecznicę ;D Nakłada się
dobrze, nic nie spada i ładnie trzyma się twarzy, ale to też kwestia konsystencji jaką zrobimy.
Trzyma się świetnie, jak na maseczkę algową przystało, schodzi też bardzo dobrze, choć nie w jednym płacie. Trzeba tylko potem umyć twarz, bo brzegi maseczki szybko zastygały i stworzyły jakby skorupkę, której się nie zdejmie.
W tym przypadku ciężko mówić o wydajności, bo opakowanie ma starczyć na jedno użycie i niby proszku jest sporo to nie wyobrażam sobie dzielić tego chociażby na dwa, bo potem maseczka nie zejdzie tak gładko.
Efekt
jest naprawdę wow, cera jest ujednolicona, zmiany trądzikowe załagodzone, cera
wręcz bije blaskiem, do tego jest gładka i miękka, aż chce się dotykać. Do tego pory są zamknięte, cała twarz jest świetnie oczyszczona i delikatnie
nawilżona. Na drugi dzień dopiero widać jak cera wyładniała i wiele pryszczyków po prostu zniknęło i skóra wygląda zdrowo.
Maseczka zaskoczyła mnie mega pozytywnie. Opakowanie to jest dość drogie, bo 20 zł za jedno użycie, ale za to jaki efekt. Już wolałabym kupić pełnowymiarowe opakowanie, które kosztuje 80,99 a jest go 100ml. Aż mam ochotę na więcej :)
Znacie markę Chic Chiq?