Muszę Wam przyznać, że zużywanie kosmetyków idzie mi całkiem nieźle, najgorsze jest robienie takich podsumowań na blogu ;) Wiele osób nie lubi czytać o zużyciach, mi jednak sprawiało przyjemność pisanie o tym, ale nie wiem czy kolejne będą robione co miesiąc czy rzadziej. Ale dziś zapraszam na czerwcowe denko!
ZOBACZ TEŻ... Denko maja 2019
Śmiesznie się złożyło, że akurat w jednym miesiącu zdenkowałam trzy produkty Resibo i tak się składa że pisałam o wszystkich trzech produktach na blogu, więc chętnych zapraszam do zapoznania się :
→ Resibo, naturalny żel myjący do twarzy z ekstraktem z brzoskwini - Hit ?!
→ Resibo, idealny olejek do demakijażu twarzy
→ Resibo, energetyzująca esencja odmładzająca
→ Resibo, idealny olejek do demakijażu twarzy
→ Resibo, energetyzująca esencja odmładzająca
Także teraz moja opinia nie zmieniła się, chociaż doceniam olejki, które da się zmyć wodą, więc ostatecznie nie wiem czy do tego Resibo jeszcze wrócę :)
Babydream żel do kąpieli i szampon - używamy go praktycznie od początku i zawsze się sprawdzał :) Ciągle do niego wracam, bo ma dobry skład, jest bardzo wydajny i jest niedrogi.
Balea, mydło w płynie od rąk - fajne mydełka, lubię je, chociaż ostatnio zaczęłam uważać, że za mało czuć je na dłoniach po umyciu, ale to taki szczegół ;) Ten pachniał przyjemnie i kwiatowo :)
Benecos - żel 3w1 dla mężczyzn - świetny skład, fajny i ciekawy produkt, godny zainteresowania - pisałam o nim tutaj.
Novaclear , krem na dzień i krem na noc - oba lubiłam i z chęcią zużyłam do samego końca :) Z tej serii najbardziej polubiłam jednak serum. Gdy używałam jako kuracji rzeczywiście widziałam różnicę, a wszystko opisałam tutaj.
Polny Warkocz - nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim - pisałam o nim tutaj.
Kej, hydrolat oczarowy - kupiłam go na ekocudach, bo nigdzie indziej nie widziałam tego rodzaju hydrolatu. Działanie super jak zawsze, ale opakowanie takie sobie, bo nie robił mgiełki, tylko taki wodnisty strzał na twarz ;)
Catrice, Calligraph - korektor w pisaku, który dała mi Paulina, a jako że ona go polubiła liczyłam, że i ja go polubię :) Ale jednak nie... drażniła mnie ta końcówka, która jest niby miękka, a trochę twarda. Do tego szybko wyschła na samym koniuszku, przez co ciężko robiło się jaskółkę. Niestety :(
Golden Rose HD Concealer - jak dobrze, że go zużyłam. Bardzo nie polubiłam, a więcej o nim tutaj.
Wibo, pomada do brwi - jedna z moich ulubionych pomad do brwi. Zrobiłam porządki i wywaliłam produkty po terminie, niestety w tym około połowę tej pomady zastygniętej. Pisałam o nim tutaj.
Pixie bronzer - genialny bronzer, w formie sypkiej, no i jest to mineralny produkt. Uwielbiałam i jeszcze wrócę do niego :) Pisałam o nim tutaj.
Nivea, balsam do ust - całkiem przyjemny balsamik, który miałam zawsze pod ręką w torebce :) No i pięknie pachniał malinami.
Eveline, metaliczne cienie w kremie - genialne cienie, niestety musiałam wyrzucić te resztki, bo już przyschły i zrobiły się trochę gumowe. Kiedyś jeszcze wrócę do mojego ulubionego odcienia :) Pisałam o nich tutaj.
Sylveco, peeling do ust - bardzo lubię, świetnie peelinguje, nawet dość mocny był. Mile wspominam i chętnie jeszcze wrócę! Pisałam o nim tutaj.
Semilac, lakiery hybrydowe - po przeglądzie wywaliłam lakiery hybrydowe, które już są stare. Mimo, że konsystencja jest ok i te 3 trzymałam trochę z sentymentu, to musiałam wyrzucić.
A oprócz lakierów hybrydowych pozbyłam się też innych, które już leżały dość długo, a używane były głównie do zdobień. Oliwki do skórek też niestety po terminie.
Maska witaminowa, Bania Agafii - całkiem fajna maseczka, trochę jakby rozgrzewająca. Pisałam o niej tutaj.
Cosnature, maseczka z rokitnikiem - lubię te maski, są fajnie nawilżające i odżywcze, pisałam o niej tutaj.
Skin79, maska pearl - nie zapadła mi szczególnie w pamięć, tylko tyle, że dobrze nawilża i odświeża, jak wiele masek w płachcie.
Origins, krem pod oczy - ciekawy krem, w sumie zaintrygował mnie, bo fajnie rozświetla okolice pod oczami, trochę nawilża, ale nie wiem czy kupiłabym pełnowymiarowe opakowanie.
Biotanique, plastry na nos - są świetne, już nieraz o nich pisałam i do nich wracam :)
Rapan Beauty - maska peeling 2w1 - maseczka genialna, pisałam o niej tutaj.
Dermaglin maska do cery trądzikowej MEN - kupiłam ją dla siebie i zużyłam na dwa razy. Bardzo dobra maska Dermaglin, z resztą jak wiele tej marki :)
Ziaja, maska anty-stres - lubię te maseczki Ziaji i chętnie wracam, bo nie zastygają na twarzy jak typowe glinki :)
UniTouch maski w płachcie - maseczki, które są bardzo ciekawe, ale więcej pisałam tutaj.
Yope, próbka żelu pod prysznic - mam chęć na więcej, jak dorwę gdzieś to kupię :D
Także tak wygląda moje denko, a jak Wam idzie zużywanie
Tylko przeraża mnie ilość plastiku, które generujemy... Ale jak kupować ulubionych produktów, gdy są pakowane w takie opakowania?