kwietnia 17, 2013

Nowości zakupowe cz. II

Nowości zakupowe cz. II





Tak, znów mam dla Was nowości zakupowe :) Ale jak to jest zawsze czasami "samo" coś wpadnie do koszyka :D 
Tym razem zaszłam do chińczyka po dwa pilniki, bo tam mają je bardzo tanio :) W Inglocie bardzo spodobał mi się lakier w kolorze 381 z wiosennej kolekcji :) Byłam również w Hebe po żel do brwi, bo mój stary żel nie nadaje się do użytku, i kupiłam żel z catrice oraz cóż... Kolejny lakier Essie mint candy apple, właśnie mam go na paznokciach :)

Jako, że wiosna w końcu zawitała i do Gdyni kupiłam miętowe trampki, są idealne :) Uwielbiam ten kolor !

Kolejne buty, tym razem coś na obcasie, bo takich butów aż wstyd się przyznać, ale nie mam za wiele...

W rozdaniu u Dezemki wygrałam samoopalacz Dermedic, nie używałam nigdy, zawsze się naturalnie opalam, ale cieszę się, że udało mi się wygrać, już używałam i jestem bardzo zadowolona, na pewno będzie recenzja :)

Wymianka z idealną kobietą :)

Oraz najnowszy zakup, czyli rękawica kessa i czarne mydło savon noir :)

Na razie nic więcej mi nie potrzeba z kosmetyków... chyba :)
I pochwalę Wam się jeszcze - dziś zrobiłam mój pierwszy tatuaż! Jest idealny, delikatny i bardzo mi się podoba :)

I jak podobają się nowe zdobycze? :)

pozdrawiam,

kwietnia 16, 2013

decubal - anti-itch gel - łagodzący i kojący żel do skóry podrażnionej

decubal - anti-itch gel - łagodzący i kojący żel do skóry podrażnionej





Dziś pora na recenzję żelu do ciała firmy decubal. Nie jest to żel pod prysznic, tylko balsam w formie żelu.  Niestety nie lubię balsamów w tej formie, ale o tym niżej.






DECUBAL ANTI-ITCH GEL ŁAGODZĄCY I KOJĄCY ŻEL PRZEZNACZONY DO SKÓRY PODRAŻNIONEJ


 

Wilgoć skoncentrowana w tubce, bez tłuszczu i jakichkolwiek środków konserwujących. Jeśli masz suchą, swędzącą skórę zalecamy, abyś zawsze miał przy sobie żel Decubal anti-itch, skuteczny jako pomoc w nagłej potrzebie, do użycia zarówno na ciało, jak i do twarzy. Żel Decubal Anti-Itch szybko wnika w skórę, wywierając natychmiastowe działanie kojące. Żel zawiera między innymi glicerynę oraz witaminę B5 i jest całkowicie pozbawiony tłuszczu. Dlatego nie stanowi alternatywy dla kremu natłuszczającego, którego wymaga codzienna pielęgnacja suchej, swędzącej skóry – jest jednak jego dobrym uzupełnieniem.
Sposób użycia: Do codziennego stosowania na suchą i podrażnioną skórę całego ciała.









Żel zamknięty w typowym dla tej firmy lekko płaskim opakowaniu.
Jest bezzapachowy, konsystencja jest żelowa, przezroczysta, gęsta i lekko klejąca.
Nie wchłania się za szybko, trzeba chwilę poczekać zanim mogę ubrać się, bo pozostawia lekko kleistą warstwę. Bardzo dobrze sprawdza się u mnie na przesuszone miejsca (np. łydki po goleniu), koi podrażnienia, ale niestety nie na dłuższą metę. Myślę, że latem może być idealny po opalaniu, zwłaszcza po wyjęciu z lodówki :)
Produkt jest bardzo wydajny, niewielka ilość starcza na odpowiednie nawilżenie.

Cena: ok 20zł/ 200ml
Dostępność: apteki







Nie przepadam za balsamami w formie żelu, jednak właśnie w tej formie bardzo koi skórę, np. po goleniu. Polecam osobom z bardzo suchą skórą, ale lepiej używać wieczorem, lub gdy mamy więcej czasu, żeby miał czas się wchłonąć ;)

pozdrawiam,

Bardzo dziękuję firmie NuOrder Group za udostępnienie kosmetyków firmy Decubal w celu testowania. Mimo, że dostałam ten produkt bezpłatnie nie wpływa to na moją opinię o tym produkcie.

kwietnia 13, 2013

Missha Brown Rice Powder Wash z proszkiem do pieczenia

Missha Brown Rice Powder Wash z proszkiem do pieczenia





Mam dziś dla Was recenzję azjatyckiego cuda, które wpadło w moje ręce :) . Pierwszy raz wzięłam na próbę kilka saszetek i się zakochałam tak, że zapragnęłam mieć całe opakowanie. Niestety całe opakowanie składa się z pojedynczych saszetek, wolałabym jedno konkretne opakowanie.
źródło

Obiecane działanie:
  • dogłębne oczyszczenie twarzy, 
  • usuwanie martwego naskórka,
  • oczyszczenie porów.
Skład: sproszkowany brązowy ryż, jako źródło witamin Ai B oraz fosforu, proszek do pieczenia, który kontroluje wydzielanie sebum oraz ekstrakt z papai.

Saszetka zawiera 1,5g produktu. Ja kilka saszetek przesypałam po prostu do małego słoiczka i tak używam. Bo jedna saszetka zdecydowanie starcza mi na 3-4 razy.
Proszek według mnie pachnie, ale bardzo delikatnie, bardzo przyjemnie, jakby słodko :)
Konsystencja jest dziwna, bo nasz czyścik jest w postaci białego proszku.

Jak umyć proszkiem buzię? Ano nic prostszego... Wysypujemy odpowiednią ilość produktu na dłoń i dodajemy troszkę wody. Ja zwilżam drugą dłoń i mieszam. Jeżeli jest za gęste dodaję ciut wody.
Po dodaniu wody  tak wygląda rozrobiony proszek - wygląda jak mleko. Nakładam na twarz i masuję buzię, wtedy zaczyna się jeszcze bardziej pienić. Również czuć malutkie drobinki, przy okazji bardzo delikatnie peelingujemy twarz.

Efekty? Niesamowite! Do tej pory nie znalazłam tak świetnego produktu, nie wiem czy to tak działa proszek do pieczenia, czy wszystko razem w tym produkcie, ale to cudo. 
Nigdy nie miałam tak gładkiej twarzy jak po użyciu tej misshy. Twarz aż promieniuje czystością i świeżością :) 
Co prawda po użyciu jest lekko ściągnięta, ale wtedy używam hydrolatu, kremu i jest idealnie. Nie wysusza skóry, pory są oczyszczone i są jakby bardziej zamknięte. 

Uważam, że jest to produkt bardzo wydajny, jedna saszetka starcza na kilka użyć (około 4, więc całe opakowanie z 25sztukami powinno starczyć na około 3 miesięcy codziennego stosowania raz dziennie). Ja używam 2-3 razy w tygodniu.

Cena: ja zapłaciłam około 50zł za 25 saszetek.
dostępność: ebay 







Jest to mój ideał w tym momencie, używałabym go codziennie gdyby nie delikatne drobinki w nim zawarte :) Jest również świetnym produktem do dogłębnego oczyszczenia twarzy przed nałożeniem maseczki. Polecam :)

pozdrawiam,

kwietnia 08, 2013

Nowości zakupowe :) cz. I

Nowości zakupowe :) cz. I





Staram się już nie kupować kosmetyków, tylko wykończyć to co mam, ale tej promocji nie mogłam się oprzeć :)  Przy zakupach za min. 50zł wysyłka gratis, ale chyba ta akcja już się zakończyła. A zakupy poczyniłam w sklepie farma-eko. Sklep wart polecenia, bo mają dużo świetnych produktów.
Najważniejszą rzecz jaką chciałam to lekki krem nagietkowy do skóry trądzikowej, zapłaciłam za niego 24,40zł/50ml.

Do tego olej kokosowy 100% BIO, chcę go zacząć używać na noc jako krem, bo do włosów mam vatikę, a ona nie jest w 100% olejem kokosowym. Zapłaciłam za niego 14zł/100g.


Khol naturalny czarny - arabskie oko, to był zakup "przy okazji" :) Bardzo mnie zainteresował ten produkt, jeszcze nie jestem pewna jak go używać, ale na pewno dojdę do wprawy :D


Do zamówienia dostałam mydełko Alepia, bo moje zamówienie było pięćsetne :) Bardzo się cieszę, że tak mi się udało :)

A dziś zaszłam sobie do Rossmana i skusiłam się jednak na jeszcze jeden lakier wibo z kolekcji blogerskiej - lakier Miratell oraz na chusteczki do demakijażu Alterry, bardzo je lubie :)
 Ciekawa jestem jak będzie wyglądał na paznokciach :)

Byłam z moim lubym w Pepco i zauroczyło mnie pudełko na biżuterię za jedyne 19,99 zł :)

Jest śliczne i bardzo mi się przydało :)

I ostatni nabytek to organizer do torebki, który kupiłam na cityteam.pl. Miesiac czasu do mnie szedł i na dodatek miał być niebieski, ale cóż już nie chce mi się bawić w odsyłanie, bo i tak tego nie widać...

Jeszcze zakupiłam sobie 4 bluzki w h&m i reserved, ale to takie zwykłe więc nie ma się czym chwalić :)

Przy okazji pochwalę Wam się, że zostałam ambasadorką Wibo, bardzo się cieszę, mam nadzieje, że będzie to fajna przygoda :)

pozdrawiam,

kwietnia 07, 2013

Moja codzienna pielęgnacja twarzy

Moja codzienna pielęgnacja twarzy





Już od kilku dni zastanawiałam się czy nie pokazać Wam mojej aktualnej pielęgnacji twarzy. W końcu zdecydowałam się, że pokaże czym aktualnie się smaruję. 
Mam cerę mieszaną, trądzikową i powiem szczerze, że aktualna pielęgnacja bardzo mi teraz odpowiada. 

Zaczynam od oczyszczenia twarzy.
Rano wystarczy, że odświeżę buzię po nocy i nie muszę jej mocno oczyszczać. Zazwyczaj używam Aqua marinę z Lush, bo jest bardzo delikatna. Często zostawiam ją na chwilę na twarzy i w tym czasie myję zęby. 
Na zmianę z aqua mariną zaczęłam niedawno używać żel do mycia twarzy Noni Care, który dostałam na spotkaniu blogerek. Zapach ma obłędny - kocham po prostu! Ale ma okropną konsystencję, słabo się pieni, ale do porannego odświeżenia sprawdza się bardzo dobrze.
Po tym wycieram twarzy tylko ręcznikiem papierowym, przy mojej cerze muszę dbać o każdy szczegół.
Raz/dwa razy na tydzień robię porządny peeling i w tym celu służy mi bardzo mocny zdzierak Honey Black Sugar Scrub z Mizona. Nie używam go częściej, bo zawiera drobinki cukru i jest naprawdę mocny. 
Wieczorem po zmyciu makijażu lubię użyć Missha brown rice. Jest dostępny tylko w saszetkach, z tym, że jedna starcza mi na kilka użyć, więc ja sobie kilka tych saszetek przesypałam do odkręcanego opakowania. Jest to już delikatniejszy peeling w postaci proszku, dodajemy wodę i mamy piękną pianę :) Cudownie oczyszcza buzię, jest niesamowity <3 ukochany oczyszczacz :)
Kolejny etap to tonik i emulsja. 
Obecnie za tonik służy mi hydrolat oczarowy. Kiedyś miałam z ZSK, a teraz przyszedł czas na ten BU. Hydrolaty bardzo lubię :)
Po tym wklepuję na całą twarz (również pod oczy i na powieki) hada labo super hialuronic acid lotion. Jest to emulsja nawilżająca. Wystarczy 3 krople i gotowe. Miałam wcześniej próbkę i jak widać skusiłam się na więcej :)
Następnie stosuję kremy, czyli Mizon All in One snail repair cream, który bardzo poprawił mi stan skóry. Mam problemy trądzikowe, a dzięki niemu moja cera wygląda o wiele lepiej. Po nim używam Mizon watermax cream, żeby ślimakowy krem mnie całkowicie nie zasuszył ;) jest bardzo lekki i cudownie pachnie :) Możliwe, że kiedyś skuszę się na pełnowymiarowe opakowanie :)

I na koniec stosuję krem pod oczy. 
Od kilku dni rano stosuję Noni Care eye cream, bo ma śliczny zapach i bardzo dobrze nawilża suchą skórę pod oczami. Wieczorem używam Secret Key eye cream, bo przy używaniu rano i wieczorem za bardzo wysuszał. Mam duże worki pod oczami i liczyłam na jakieś ujędrnienie, a tu nic :D Te worki pod oczami ma raczej podłoże genetyczne, więc nie liczę, że jakikolwiek krem tu pomoże...

I to wszystko :)

Którego kosmetyku jesteście najbardziej ciekawe? :)

pozdrawiam,

kwietnia 03, 2013

Wibo, Gel Like #9 peaches and cream - TheOleskaaa

Wibo, Gel Like #9 peaches and cream - TheOleskaaa






Nie wiem jak Was, ale mnie najbardziej zauroczył jeden lakier do paznokci z blogerskiej kolekcji gel like. Jest to lakier TheOleski, który strasznie ciężko było dostać :) Jest to kolor najbardziej mi odpowiadający, uwielbiam również odcienie niebieskiego, ale nie spodobały mi się na tyle, aby je kupić. Tak więc pozostałam przy jednym kolorze i dziś mam dla Was jego swatche :)

Lakier ten ma nazwę peaches & cream

Jedna warstwa kryje wystarczająco, ale ja jak zawsze nakładam dwie warstwy. 

Pędzelek jest odpowiedni do malowania, ani za duży, ani za mały :) Nie miałam problemów z rozprowadzaniem lakieru.

No cóż jeżeli chodzi o trwałość to jest w porządku. Wytrzymał około 3 dni, ale to norma :)

Bardzo podoba mi się wykończenie tego lakieru, bardzo fajnie imituje żelowe lakiery. Kolor będzie u mnie często gościł wiosną, bo jest prześliczny :)

pozdrawiam,
Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger