Od kiedy na rynek weszła paletka Too Faced Sweet Peach napaliłam się na jej kupno. Niestety dostępna jest na wyłączność w Sephorze i gdy chciałam zamówić online nie była już dostępna. Ale wybrałam się stacjonarnie i na szczęście trafiłam na ostatnią sztukę! Dziś chcę Wam pokazać to cudo i opisać pierwsze wrażenia po użyciu.
W palecie znajduje się 18 cieni, część jest matowa, a część perłowa/metaliczna. Dwa cienie matowe zawierają w sobie drobinki brokatu. Kolory są zróżnicowane, jednak najwięcej jest w niej odcieni beżu i brązów. Z jednej strony fajnie, bo wiele osób lubi takie kolory w swoim makijażu.
Przejrzałam swoją kolekcję cieni przed zakupem i głównie rządzą u mnie właśnie neutralne kolory. Mam jedną paletkę Sleek z bardziej szalonymi kolorami i pojedyncze cienie Inglot, czy Kobo. Z resztą nie miałam jeszcze paletki Too Faced, a jednak chciałam mieć. Uważam, że jest to inwestycja w jakościowy produkt, bo jej koszt to 189 zł, więc warto czekać na promocje. Z resztą do tej pory sięgałam najczęściej po paletkę Naked3, ale w niej nie ma takiego wyboru kolorów.
Po pierwszych użyciach jestem w niej zakochana. Nie dość, że pięknie pachnie brzoskwiniami przy każdym otwarciu, to jeszcze cienie są niesamowicie napigmentowane. No oprócz najjaśniejszego White Peach, bo ten niestety jest kiepski, a jest satynowy.
Ogólnie cienie świetnie się nakłada, od razu nadają kolor powiece i cudownie się blendują, do tego się nie osypują. Wytrzymują u mnie cały dzień i nie zbierają się w załamaniach, nawet bez użycia bazy.
Jeżeli chodzi o kolorystykę, to jest świetna. Najbardziej zaskoczyły mnie dwa cienie "just peachy" oraz "bellini", bo są duochromatyczne. To sprawia, że ta paletka jest wyjątkowa.
W paletce też nie znajdziemy typowej czerni. Jest odcień "Tempting", ale on bardziej wpada w zieleń, a kolor "Talk derby to me" wpada w fiolet. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tej paletki.
Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie i można stworzyć piękny dzienny makijaż, ale też zaszaleć i namalować coś odważnego. Bardzo się cieszę, że ją kupiłam i nie żałuję, a jeżeli zastanawiacie się nad zakupem, to nie ma na co czekać, bo znikają z półek jak świeże bułeczki :)
pozdrawiam,