W poszukiwaniu kremu idealnego pod oczy skusiłam się na zakup kremu z witaminą E i ekstraktem z ogórka Make Me Bio. Cieszę się, bo akurat trafiła się okazja na zakup w bardzo okazyjnej cenie, tylko później co prawda okazało się, że termin ważności mija w kwietniu... Ale zdążyłam go dobrze przetestować i wyrobić sobie o nim zdanie, więc zapraszam :)
Opakowanie, konsystencja kremu pod oczy Make Me Bio
Opakowanie jest wygodne, choć nie odpowiada mi to, że nie widać ile jest produktu w środku. Nie widać ani pod światło, ani w żaden sposób nie da się zajrzeć do środka, a jednak chciałabym wiedzieć... Pompka działa poprawnie, nic się nie zacina, tylko trzeba uważać z dozowaniem, żeby zaaplikować odpowiednią ilość kremu.
Konsystencja jest bardzo lekka i rzadka, przez co dłużej trwa wchłanianie się, ale bardzo dobrze się rozprowadza.
Zapach, wydajność i działanie kremu pod oczy z witaminą E i ekstraktem z ogórka
Zapach kremu jest bardzo delikatny, świeży, ale niewyczuwalny podczas aplikacji. Wydajność jest świetna, jako że krem jest pod oczy to nie używam go wiele.
Krem jak pisałam wyżej jest lekki, przyjemny w aplikacji, łatwo się rozprowadza, a że jest dość rzadki to dłużej trwa wchłanianie się go.
Ten lekki krem jest idealny na dzień, choć osobiście preferuję również bardziej nawilżające kremy. Po nałożeniu skóra jest delikatnie nawilżona, miękka, ale przez cały czas używania go brakowało mi tutaj jakiegoś wow. Po dłuższym czasie ani nie widzę zmniejszenie obrzęków wokół oczu, ani wygładzenia zmarszczek, ani intensywnego nawilżenia. Nie spowodował też aby moja skóra wyglądała na mniej zwiotczałą.
Krem fajny, lekki przyjemny, dobry na co dzień, miło się go używało, jednak to nie to czego szukam i czego potrzebuje moja skóra. Dla osób o cerze mieszanej, tłustej może być idealny, przy mojej suchej, odwodnionej cerze to nie jest to.
Znacie ten krem?
Lubicie markę Make Me Bio?
Lubicie markę Make Me Bio?