Tak się zastanawiałam co ciekawego u mnie się pojawiło z kosmetyków w październiku i czy jest sens pokazywać ;) w listopadzie biorę udział w akcji #wlistopadzieniekupuje i prawdopodobnie nic zakupowego się nie pojawi, ale okazuje się, że jednak w październiku trochę tych nowości u mnie się pojawiło... Zacznę od zakupów na targach kosmetycznych Uroda w Gdańsku :)
Na targi wybrałam się głównie, żeby zajść na stoisko BohoBeauty, ewentualnie kupić krem do twarzy i pod oczy no i zerknąć na nowości, które prezentują na targach. Okazało się, że na sam parking i wejście na targi wydałam na wstępie 20 zł, więc przy zakupach 2-3 kosmetyków jest bez sensu tam w ogóle jechać i lepiej zamówić kurierem bezpośrednio z danego sklepu ;)
Natknęłam się na stoisko Stara Mydlarnia i przypomniałam sobie o peelingu do ciała, który chciałam kupić. Niestety nie mieli go, więc zastępczo skusiłam się na pastę peelingującą do ciała Verbena&Lime - jak to pachnie! <3 Jeszcze jej nie użyłam, bo kończę inne dwa peelingi ;) Przy okazji wzięłam olejek o zapachu Citrus Verbena (uwielbiam zapach werbeny). Na półce znalazłam też serum do twarzy Snail Slime, pomyślałam, że spróbuję, bo cena wydawała się naprawdę niska. Jestem w połowie opakowania używając tylko na noc, więc serum powinno wystarczyć na dwa miesiące codziennego używania.
Wzięłam też piankę do mycia twarzy i ciała Babassu Oil & Seaweed i to ma tak boski zapach, że chętnie po nią sięgam! Choć gdy używam do twarzy to niestety wysusza, więc pewnie ostatecznie wyląduje pod prysznicem.
Na stoisku Boho Beauty oczywiście kupiłam gąbeczkę BohoBlender, po którą tam się wybrałam i wzięłam też pędzel do blendowania nr 204. Wydaje się solidny i delikatny, a mój pędzel z Hakuro potrafi drapać, więc widocznie czas wymienić. Jest to naturalne włosie.
Nie pamiętam jakie to było stoisko, ale widziałam na nim sporo kosmetyków Bania Agafii i skusiłam się na maskę fitoaktywną witaminową. Od razu Basia mnie zasmuciła, bo mi napisała, że u niej ta maska nawet była bublem :( Nie pamiętałam tej negatywnej opinii, ale już jak kupiłam postanowiłam spróbować. Póki co użyłam ją dwa razy i wydaje się być ciekawa i nic złego mi nie zrobiła, ale konsystencja jest bardzo dziwna :)
Na stoisku Bielendy Professional miałam ochotę na wiele kosmetyków. Ostatecznie wzięłam peptydowy żel-krem korygujący zmarszczki wokół oczu. Ma ogromną pojemność, bo aż 50 ml i jak na krem pod oczy to naprawdę sporo. Dopiero używam go, więc zobaczymy jakie będą efekty :) Poza tym już prawie kupiłam jeszcze maskę algową, ale doszłam do wniosku, że mam pół słoika i się ostatecznie wstrzymałam :D A to Super Power Mezo Serum dostałam jako gratis do zakupów <3 Nie miałam, ale mega mnie ciekawi!
Skończył mi się suchy szampon, więc kupiłam nowy - tym razem na próbę z L'Oreal. Skusiło mnie opakowanie i cena na półce :) Wydaje się naprawdę dobry i nie bieli włosów! A to dla mnie duży plus :)
A w Rossmannie ostatniego dnia tej promocji -49% przy zakupie trzech kosmetyków zamówiłam online 3 rzeczy, które ostatecznie pomyślałam, że warto kupić: konturówkę do brwi Wibo, korektor Maybelline FitMe! oraz Precise Brush Liner Eveline Cosmetics, który uwielbiam i pisałam o nim całkiem niedawno :) Ale wzięłam go, żeby mieć mały zapas, bo jest według mnie genialny!
Jeszcze jedna kredka do brwi, bo kilka osób polecało mi właśnie tę z Golden Rose i rzeczywiście jest to świetny produkt, ale dawno nie miałam tak mało wydajnej konturówki do brwi! A nie używam jej codziennie, bo zamiennie z kredką Wibo (chcę je porównać) i kupiłam ją około 2 tygodni temu... Także bardzo słabo :(
Z zakupów to jakoś umknęło mi zrobienie zdjęcia lakierowi hybrydowemu NeoNail w kolorze Autumn Sun. Miałam go na wishliście wraz z innymi dwoma kolorami, ale ten mnie jednak bardziej urzekł :) Na paznokciach prezentuje się jak widać wyżej, jest to jednak zmatowiony kolor.
W październiku wraz z kilkoma koleżankami blogerkami zostałyśmy zaproszone na "Dzień z Blogerkami" do sklepu BeClinic w Rivierze w Gdyni :) Na miejscu okazało się, że asortyment sklepu jest naprawdę szeroki i znajdziemy tam same kosmetyki naturalne, m.in. Resibo, Hagi, iossi, Cashee, Clochee i wiele innych! Dzięki uprzejmości Pań w sklepie otrzymałyśmy torbę z upominkami a w niej:
Jak widzicie wiele próbek, a część z nich już zdążyłam zużyć (zwłaszcza Resibo, co pokazywałam w denku), a także kilka miniatur kosmetyków tak jak widać niżej :) Naprawdę wiele kosmetyków wartych zainteresowania :)
A ten peeling Cashee kupiłam na miejscu w BeClinic, bo bardzo mnie zaciekawił! Pachnie bardzo podobnie do mojego ukochanego peelingu Willow Organics :) Z tym, że jest to peeling solny i nie wiem czego się po nim spodziewać, ale się okaże.
Zostając w temacie kosmetyków naturalnych od Resibo otrzymałam do testowania energetyzującą esencję odmładzającą. Po próbkach czułam się zachęcona do zakupu, więc mega się cieszę, że się u mnie pojawiła!
Spotkałam się też z kilkoma świetnymi dziewczynami na kawę (przed spotkaniem w Beclinic) i powymieniałyśmy się jak to zawsze z nami bywa :D
Od Basi dostałam odlewkę esencji Resibo (spotkałyśmy się 12.11, a pełnowymiarowe opakowanie esencji dotarło do mnie pod koniec października), próbki Liq CR, a także dwa białe podkłady <3 Poprzednia odlewka od Basi mi się skończyła, a ona niespodziewanie dała mi kolejne dwie! Bardzo mnie zaskoczyło to, ale mega mega mega się cieszę, ale Mixer Nyx i tak muszę kupić :D
Od Izy dostałam jeden z moich ulubionych korektorów Catrice, z tym że w kolorze 01 (ja używam 02). Ale okazuje się idealny do mieszania z za ciemnym korektorem Maybelline :)
od Pauliny dostałam dwie odlewki: jedną odżywki do włosów bez spłukiwania oraz żelu do układania loków. Ten żel nie do końca mi się sprawdził, jakoś nie chciał u mnie trzymać loków, a odżywka była ok :)
No i wspólne zamówienie z Anią w Neauty Minerals - skusiłam się na jaśniejszy podkład mineralny w bardzo niskiej cenie. Dzięki niemu mogę rozjaśnić mój obecny podkład mineralny Lily Lolo.
I na koniec Nivea i przesyłka z płynem micelarnym z serii Urban Skin Detox. Użyłam raz i coś mnie piekło w okolicy oczu, na razie odstawiłam, dam mu jeszcze szansę...
Uff ile znów tych nowości... Ale dobrze, że mam kosmetyczny detox w listopadzie i unikam promocji jak ognia :D No i muszę się pochwalić, że zrobiłam ogromne porządki kosmetyczne, część zalegających rzeczy oddałam siostrze i naprawdę dobrze w tym miesiącu poszło mi denkowanie :) Zobaczymy jaki będzie listopad...
Coś wpadło Wam w oko? Co Was ciekawi?