października 14, 2012

Ankieta

Hej!

Mam do Was ogromną prośbę, prosiłabym Was o wypełnienie ankiety, która znajduje się na prawym pasku bocznym dotyczącą wieku osób odwiedzających mojego bloga.
Chciałabym wiedzieć w jakim wieku jesteście. Więc zapraszam :)

pozdrawiam,
JealousJelly

października 13, 2012

Etude house - Baking Powder BB deep cleansing foam. Pianka oczyszczająca

Etude house - Baking Powder BB deep cleansing foam. Pianka oczyszczająca






Postanowiłam zrobić dziś recenzję pianki głęboko oczyszczającej z BB kremów, ale ja nie używałam jej tylko do tego, a to z tego względu, że nie używam BB kremów, bo wszystkie próbki, które miałam były za jasne...

Pianka zamknięta w dużej tubie o pojemności 150ml, oczywiście napisy na opakowaniu są napisane krzaczkami, więc niestety nie mam składu, mimo że szukałam w internecie :) Dodam, że opakowanie jest po prostu śliczne i do tego wygodne w użyciu.
Cena jest dość wysoka, bo na ebayu widziałam za około 50zł
Dostępność jest minusem, bo możemy ją kupić tylko poprzez internet.

Zapach jest mało wyczuwalny, ciężko go określić, jakby lekko kwiatowy, taki bardzo delikatny i świeży.

Wydajność jest bardzo zadowalająca. Ja tę piankę mam chyba od maja i nadal ją mam. A zdążyłam sporą próbkę odlać :) Do użycia jej trzeba użyć zaledwie kropelkę i spienić na palcach przy użyciu wody. Następnie masuje się twarz i podczas użycia czuć drobinki peelingujące.

Skóra po użyciu jest niesamowicie gładka, miękka i oczyszczona. Nie wysusza skóry. Zawsze jej używam do ostatecznego oczyszczenia twarzy, czyli makijaż zmywam dwufazówką oraz chusteczką do demakijażu i następnie ta pianką.  Nie używam jej codziennie, ze względu na peelingujące drobinki.



Chętnie kupiłabym kolejne opakowanie, ale wolę wypróbować coś nowego :) Wam polecam ten produkt, bo na mojej suchej cerze sprawdził się bardzo dobrze.

pozdrawiam,

października 12, 2012

Farmona - peeling cukrowy Tutti Frutti brzoskwinia & mango.

Farmona - peeling cukrowy Tutti Frutti brzoskwinia & mango.







Jako, że dziś mam wolny dzień postanowiłam nadrobić blogowe zaległości :) Czas na recenzję peelingu cukrowego Farmony, który mam przyjemność testować.







Tutti Frutti Brzoskwinia & Mango cukrowy peeling do ciała – Oszałamiająca radość życia! Tak pachnie szczęście! Cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny z owoców noni- cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania. Dzięki zawartości masła karite i czerwonych kapsułek z witaminą E głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Kryształki cukru usuwają martwy naskórek i idealnie wygładzają ciało, a owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalając cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Cukrowy peeling myje, delikatnie natłuszcza i odżywia skórę, dzięki czemu nie jest konieczne używanie balsamu.  

Sposób użycia:
Niewielką ilość peelingu nanieść na wilgotną skórę, delikatnie masować, spłukać. Stosować 1-2 razy w tygodniu.

Składniki:
Sugar, Sodium Chloride, Isopropyl Myristate, Paraffinum Liquidum, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Alba, Glyceryl Dibehenate, Tribehenin, Glyceryl Behenate, Parfum, Butyrospermum Parkii, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, PEG-4, Glycerin, Agar, Alginic Acid, Polysorbate-20, Tocopheryl Acetate, Isobutylparaben, CI 73360, Morinda Citrifolia Fruit Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, CI 19140, CI 16255, BHA.

Pojemność: 300 g
Cena: 16,00 zł
www.farmona.pl







Zdecydowanie tak pachnie szczęście...

Produkt zamknięty w ogromnym opakowaniu, wydaje się, że peelingu jest bardzo dużo, ale tak naprawdę to tylko wrażenie, które sprawia wielkie i grube opakowanie. 

Zapach jest obłędny, po otwarciu aromat unosi się po całej łazience i poprawia natychmiastowo nastrój. Niestety nie pozostaje zapach na ciele na dłużej, ale niestety w większości produktów zapach jest czuć tylko podczas używania.

Dobrze ściera, ale są mocniejsze zdzieraki.
Posiada duże drobinki cukru, ale i tak po kontakcie z wodą dość szybko się rozpuszczają.

Skóra po umyciu jest przyjemnie natłuszczona.

Peeling po kontakcie z wodą zmienia kolor na... biały i konsystencja jest bardzo wodnista i nie bardzo mi to odpowiada.

Cena oczywiście na plus, według mnie jest tani i wydajny, starcza na długo przy użytkowaniu 2-3 razy w tygodniu.







Na jesienne wieczory idealny poprawiacz nastroju :) osobiście polecam, uwielbiam takie zapachy ♥

pozdrawiam,
Bardzo dziękuję agencji Werner i Wspólnicy za udostępnienie kosmetyków w celu testowania. Mimo, że dostałam ten produkt bezpłatnie nie wpływa to na moją opinię o tym produkcie.

października 11, 2012

Deep Cleansing Nose Pore Strip - Beauty Formulas

Deep Cleansing Nose Pore Strip - Beauty Formulas









Pewnego dnia natknęłam się przypadkiem na głęboko oczyszczające plasterki na nos. Byłam bardzo ciekawa, więc kupiłam. Jeden plasterek kosztował 2,28zł.







Oczyszczające paski na nos ze specjalnie opracowaną formułą zawierającą aktywny węgiel przeznaczone są do usuwania zaskórników, zanieczyszczeń i sebum.
Zawart w paskach aktywny węgiel jet sprawdzonym środkiem w skutecznej walce z zanieczyszczeniami, a olejek z mięty pieprzowej i ekstrakt z oczaru wirginijskiego zapewniają uczucie chłodu i świeżości oraz działają ściągająco i przeciwbakteryjnie.
Paski w prosty sposób oczyszczają i zamykają pory, dzięki czemu skóra staje się zdrowsza. Opracowane specjanie do stosowania na powierzchni nosa, paski idealnie przywierają do zanieczyszczeń w porach, będących przyczyną zaskórników.
Efekt widoczny jest natychmiast po usunięciu paska. Paski są hypoalergiczne, testowane dermatologicznie.

Skład: PVP/VA Copolymer, Polyvinyl Alcohol, Aqua, Propylene Glycol, Glycerin, Bentonite, Charcoal Powder, Kaolin, Hamamelis Virginiana, Alcohol Denat, Butylene Glycol, Aloe Barbadensis, Dipotassium Glycerrhizate, Glyceryl Isostearate, Mentha Piperita Oil, Iron Dioxide, Titanium Dioxide, Methylparaben




 




Naklejamy go na nos czarna stroną i zostawiamy na 10minut.

Ciężko je się przykleja do nosa, nie chciały przylegać, musiałam dociskać palcami, nie wiem może to wina kleju, ale nie tak to sobie wyobrażałam...
Za dużo nie wyciągnęły, a wręcz wcale i wydaje mi się, że to wina słabego kleju (Na zdjęciu poniżej widać plasterek po zdjęciu z nosa ).



Cena uważam, że jest minusem, bo jak na plastry, które nic nie robią to 2,30zł to jest dużo !


Na pewno nie polecam Wam tych plasterków, nie dość, że się nie kleją do nosa tak jak powinny, to zaskórniki jak były tak są...

A Wy używałyście kiedyś plasterków na nos? Jest coś co polecacie ?


pozdrawiam,

października 10, 2012

Moja pielęgnacja włosów

Moja pielęgnacja włosów
Jak widać na zdjęciu pielęgnacja moich włosów jest dość spora, tak mi się przynajmniej wydaje :)

Nie zawarłam w tym olejów, bo po prostu zapomniałam :) Ale dokładnie o tym niżej...

Pierwsze co to szampony, w tej chwili mam jeden taki ulubiony. 
  • Mowa o szamponie z Yves Rocher przywracający blask - Na zdjęciu buteleczka prawie pusta, ale już mam kupione nowe opakowanie, które pokazywałam we wcześniejszym poście zakupowym. Włosy są bardziej miękkie i takie jakieś fajne po tym szamponie :)
  • Drugim szamponem, który niestety nie przypadł mi do gustu i nie używam go w tej chwili jest szampon jajeczny z Joanny. Jakoś za bardzo rozjaśnia mi farbowane włosy, tak mi się jakoś wydaje i niestety u mnie nie sprawdził się.

Odżywek mam troszkę więcej, ale w tej chwili używam tylko tych.
  • Gliss kur ultimate repair - naprawdę dobra odżywka, fajnie pomaga rozczesywać włosy, na pewno jak się skończą moje odżywki to kupię ją jeszcze,
  • Tołpa odżywka odbudowująca - bardzo pięknie pachnie, pomaga rozczesywać włosy, są jakby gładsze i nie szkodzi,
  • Isana dwufazowa odżywka bez spłukiwania - póki co nie widzę rewelacji, jakoś z rozczesywaniem po jej użyciu i tak mam problem.


  • Z masek do włosów obecnie używam pilomax express wax i bardzo sobie ją chwalę. Recenzja tutaj.
  • Kąpiel odbudowująca oraz spray regenerujący Marion bardzo lubię, recenzja Tutaj.
  • Kupiłam również mgiełkę termoochronną do używania z Marion często suszę włosy i postanowiłam je jakoś zabezpieczyć.

Do tego 1-2 razy w tygodniu używam oleju na włosy i zauważyłam, że moje włosy są bardziej gładkie i błyszczą się. Rozjaśniane końcówki mniej, ale na pewno jest lepiej niż przed używaniem olei. W tej chwili używam:
  • olej arganowy kosmetyczny,
  • olej kokosowy vatika,
  • olejek Green Pharmacy na porost włosów.
Może macie jakiś dobry sprawdzony szampon bez sls? Polecicie mi coś, bo szukam ciągle swojego KWC.

pozdrawiam,

października 08, 2012

Moja włosowa historia... ;)

Moja włosowa historia... ;)
 







Nigdy nie pokazywałam Wam jak wyglądały moje włosy i pomyślałam, że mogłabym coś takiego zrobić :) 
Chyba jak każda lubiłam sobie wariować z kolorem i  chyba zaczęło się od koloru czerwonego, ale nie jestem pewna ;) Miałam ochotę mieć czerwone włosy, nie pamiętam może to był rok 2008?
Niestety nie mam lepszego zdjęcia, cóż wtedy jeszcze nie miałam aparatu, tylko robiło się zdjęcia telefonem ;)

Następnie około 2009r. postanowiłam mieć już swoje naturalne włosy. Skróciłam je na boba, bo tak mi się to bardzo podobało. Oczywiście prostownica poszła w ruch i codzienne prostowanie. Włosy bardzo mi się podobały, takie proste, po prostu bajka... Na zdjęciu poniżej widać już troszkę dłuższe i nadal prostowane...

Później w 2010r. nie pamiętam dokładnie co zrobiłam z włosami, ale miałam odrosty jak widać na zdjęciu poniżej. Z tego co kojarzę to pomalowałam włosy na odcień rudości i znudziło się i znów czekałam na moje naturalne włosy...

W 2011r. to dopiero był szał. Miałam ochotę na blond i to bardzo, w sumie z dwóch powodów. Wiem, że mojemu TŻ podobają się blondynki, więc cóż ja też chciałam zostać taką jasnowłosą. A drugi powód to taki, że się chce tego czego nie mamy... i wyszedł blond. U fryzjera zrobiłam balejaż. Uważam, że nie pasował mi ten kolor, włosy wydawały się takie oklapłe, bez życia, a moje naturalne są jakieś ładniejsze... Mimo to nadal widząc platynowe blondyny mam chęć na taki kolor i nic na to nie poradzę, ale musiałabym co miesiąc chodzić do fryzjera i balejażować włosy...

Gdy już miałam duże odrosty kilka miesięcy później pomalowałam włosy na brąz i wyszedł całkiem nieźle, ale kolor nie trzymał się za długo na rozjaśnianych włosach.


Pod koniec 2011r. miałam chęć na marchewkowy rudy, ale kupiłam złą farbę i wyszedł czerwony. Więc na drugi dzień włosy pomalowałam na ciemny brąz. Efekt widać na zdjęciu poniżej.

Na początku 2012r. moje włosy miały lekki odcień rudości. Nie przeszkadzało mi to, jednakże odrosty zaczęły być coraz większe i coś trzeba było wymyślić ;)

Jeszcze niedawno bo w tamtym miesiącu moje włosy wyglądały dość nijako. Jasne końcówki, ciemne włosy przy czubku głowy...

Włosy pofarbowałam henną i póki co mają się bardzo dobrze. Kolor schodzi i niedługo znów czeka mnie farbowanie, ale mogę śmiało powiedzieć, że zmądrzałam i na pewno już nie rozjaśnię włosów :) w sumie kobieta zmienną jest i coś znów mi palnie do głowy, ale mam nadzieję, że nie ;) 
Fryzjerka powiedziała, jeszcze 2 cięcia i odzyskam mój kolor ♥
Oczywiście chyba nie muszę wspominać, że prostownica poszła w odstawkę jeszcze przed wakacjami ;)

bonusowe foto, które przypadkowo znalazłam w moich albumach chyba z 2010r. :D Mierzyłam brata okulary "robocze" ;)
Proszę się nie śmiać za głośno ;)

pozdrawiam,

października 07, 2012

Szaleństwo zakupów... + Milka :)

Szaleństwo zakupów... + Milka :)
Przepraszam, że nie pisałam już ponad tydzień, ale nie miałam czasu i przede wszystkim weny. Na studia mam dalej niż miałam dotychczas i zajęcia na 7, wcześnie wstaję i zmęczona jestem i jeszcze jesień, deszczowo... Nie ma się na nic ochoty... Ale jest parę rzeczy, które wprawiają człowieka w dobry nastrój :)
Ostatnio udało mi się kupić lakiery Eveline w Biedro, są świetne :) Z essence udało mi się kupić czekoladowy lakier, na jesień jest idealny... Kupiłam na rozbiórkach wizażu próbki, które widać na zdjęciu powyżej. Do tego wymianka na żel do ciała z aloesem i od razu radość na twarzy :)

Wczoraj rozpoczęło się szaleństwo zakupów, ale nie kupiłam tyle co bym chciała :) Niestety fundusze na to nie pozwalają...

Skorzystałam ze zniżki do The Body Shop i od razu poleciałam po masło do ciała o zapachu brzoskini ♥ istne cudo ! Mam żel i po prostu pachną obłędnie :) Szkoda, że to tylko limitowana edycja... Zapłaciłam za nie 49zł zamiast 69zł.


Kolejnym kosmetycznym zakupem, który dokonałam dziś był szampon z Yves Rocher. Szczerze mówiąc, pojechałam po więcej rzeczy z kuponem zniżkowym, ale zawiodłam się, bo nie obowiązywał na produkty oznaczone zielonym punktem, a rzeczy na które miałam chęć właśnie były oznaczone.. Poczekam na jakieś kolejne zniżki na cały asortyment.

Moja stara torebka z MOHITO, która świetnie mi służyła, niestety porwała się. Zgłosiłam na reklamację i zwrócili mi gotówkę... To właśnie lubię w tych sklepach, że torebki mają długą gwarancję i jeżeli się coś stanie nie z winy kupującego to można je oddać w ramach gwarancji. Nie mieli już takich samych w asortymencie, więc kupiłam w reserved bardziej pakowną. Skorzystałam z rabatu 20% i kupiłam ją za 103zł.

W MOHITO bardzo spodobały mi się ich portfele. Bardzo eleganckie :) Wzięłam jeden, również 20%  taniej, zamiast 50zł zapłaciłam 40zł.


Wypełniaczy do koka szukałam chyba całe wieki po h&m... W końcu zastałam pełną gamę kolorystyczną i w końcu mogę wypróbować to cudo :)

I na koniec Milka, ale słodko śpi w misce :D Mimo, że wygląda tak słodko to istny z niej diabełek. Ma prawie 3 miesiące.

Tutaj podczas robienia zdjęcia :) Przecież trzeba obwąchać :)
Najlepsze jest to, że jak się przychodzi z zakupami, to od razu siedzi w reklamówce :)

Jutro znów wcześnie wstać, więc zaraz się kładę spać... ( ale rymy )
Życzę Wam kobietki dobrej nocy :)

pozdrawiam,

Copyright © 2016 Cosmetics my Addiction | Beauty Blog , Blogger