Ostatnio zmogła mnie dość mocno choroba i piątek i sobota były dla mnie wręcz wyłączone z normalnego funkcjonowania. Zaczęło się od choroby (rotawirus) Mai po trzech dniach w żłobku i wzięło i mnie... Dlatego dziś nadrabiam i przygotowałam taki post pielęgnacyjny o dwóch maseczkach od Garnier, bo przez ostatnie dni właśnie moja cera nie była w najlepszej kondycji. Maseczki te kupiłam na jednej z promocji w Rossmannie :)
Opakowanie / Konsystencja / Aplikacja
Opakowanie to saszetka o pojemności 8 ml. Maseczka ma kolor jasnozielony.
Konsystencja jest rzadka, lekko galaretkowata, wręcz jakby śluzowata, wiecie o co chodzi, taka ciągnąca, ale przyjemnie się nakłada i bezproblemowo rozprowadza na twarzy.
Od razu po aplikacji czuć mrowienie i po chwili wręcz
delikatne pieczenie, które może być uporczywe na początku, ale to uczucie mija.
Tam gdzie było mniej produktu tuż przed zmyciem (po 10 minutach)
zaczynałam odczuwać ściągnięcie związane z zastyganiem maseczki. Cały czas czuję przyjemny chłodek :)
Zapach / Działanie
Zapach jest bardzo przyjemny, świeży, ale po nałożeniu na samym początku dość ostry dla nosa, ale po chwili się przyzwyczaiłam i mi nie przeszkadzał.
Zmywanie jest dość męczące, maska ślizga się pod palcami, ale za pomocą gąbeczki celulozowej poradziłam sobie raz dwa.
Opakowanie wystarczy spokojnie na dwa razy przy nałożeniu cieńszej warstwy.
Twarz
po zmyciu jest oczyszczona, odświeżona, wręcz widzę jak bije od niej
blask. Skóra jest napięta i
gładka, że aż chce się dotykać twarzy. Niestety maska nie zamyka porów,
ani nie robi żadnych widocznych zmian nawet na drugi dzień nie zauważyłam poprawy pod kątem niwelowania zaskórników. Maseczka ta nie podrażniła mnie.
Po zmyciu odczuwałam lekkie ściągnięcie skóry, więc konieczne było dodatkowe nawilżenie.
I teraz druga maseczka, którą wzięłam bardziej przypadkiem, chociaż mimo wszystko mnie ciekawiła ;)
Opakowanie / Konsystencja / Aplikacja
Opakowanie to saszetka o pojemności 8 ml. Maseczka ma kolor ceglany.
Konsystencja
jest bardzo gęsta, przypomina mi trochę pastę do zębów, ale mimo wszystko dobrze się rozprowadza na
twarzy. Zauważyłam, że po chwili pojawiły się na maseczce jakby dziurki w
miejscach porów, dlatego po chwili musiałam jeszcze rozprowadzić ją w tych miejscach
dokładnie.
Zapach / Działanie
Zapach jest delikatny, całkiem przyjemny, ale trochę błotnisty. Po nałożeniu na twarzy cały czas go czuć, ale nie jest nachalny.
Pod wpływem ciepła widać, że jakby się trochę rozpuszczała, ale nie że spływa z twarzy, po prostu robi się rzadsza i nie
zastyga.
Opakowanie wystarczyło mi na raz. Po nałożeniu czuć przyjemne ciepło, w przeciwieństwie do
poprzedniej maseczki i w sumie czuję jak rozgrzewa przez cały czas, gdy ją mam na twarzy. W sumie wystarczy ją trzymać tylko 3 minuty! Ja miałam ją około 10 i nic się nie stało ;)
Zmywanie bezproblemowe, chociaż brudzi zlew ;) Po zmyciu twarz świetnie oczyszczona, miękka w dotyku no i przede wszystkim pory są widocznie zmniejszone. Maseczka mnie nie podrażniła, ani nic mnie nie piekło podczas trzymania jej na twarzy.
Żałuję, że nie kupiłam wszystkich masek z tej serii Skin Active od Garnier, ale nie spodziewałam się, że będą w ogóle interesujące. Zdecydowanie mi do gustu bardziej przypadła maseczka Volcano i efekt jaki dała i chętnie po nią sięgnę ponownie. Matcha też nie była zła, tym bardziej, że przyjemnie mroziła twarz, ale w tej cenie na pewno jej nie kupię.
Znacie te maseczki? :)
pozdrawiam,