Witajcie w sierpniu :) To mój ulubiony miesiąc, zawsze u nas się wiele dzieje w tym miesiącu <3 Urodziny córeczki, moje urodziny (tydzień po), rocznica ślubu i jeszcze urodziny teścia :D Także sierpień jest dla nas zawsze fajny :) Ale dziś na temat lipca i nowości jakie się u mnie pojawiły :)
Współprace i dary losu
Najciekawsza chyba dla mnie paczka w lipcu to chyba właśnie ta z kosmetykami Lily Lolo od Costasy :) Byłam bardzo ciekawa tych kosmetyków i nie zawiodłam się, wręcz jestem oczarowana. Chciałabym w sierpniu napisać dla Was wpis z tymi kosmetykami, ale zobaczymy jak to będzie.
W paczce znalazły się podkład mineralny i pędzel Kabuki do jego nakładania, puder, korektor mineralny, paletka do konturowania i rozświetlania oraz pomadka w prześlicznym odcieniu Nude Allure.
Kolejną nowością są kosmetyki Debby, które pojawiły się u mnie dzięki Blogmedia. Póki co najbardziej zaciekawił mnie puder i tusz, kredki, pomadki i lakieru jeszcze nie użyłam, ale kolor pomadki całkiem mi się podoba :)
Pojawiły się też u mnie lakiery hybrydowe Art de Lautrec, co do których miałam wątpliwości czy okażą się dobrej jakości. Przy nakładaniu kolorku nr 17 (Neon Koral) okazało się, że aplikacja jest bajecznie prosta i szybka :) Ciekawe jak będzie z trwałością, ale póki co naprawdę zaciekawiła mnie ta marka! Czuję, że te lakiery są porządnej jakości.
Dotarła do mnie też paczka niespodzianka od Realac, w której znalazły się lakiery hybrydowe z nowej kolekcji Exotic Coctails i rzeczywiście wszystkie kolory kojarzą się bardzo egzotycznie <3 W paczce znalazła się też baza witaminowa, która po jednym razie nie bardzo u mnie się sprawdziła, bo po kilku dniach schodził mi lakier w całości :(
Pojawiły się u mnie dwie paczki od Nivea. W jednej olejek w balsamie, który poleci dalej oraz suchy szampon, który okazuje się nie dla mnie. Barwi okropnie włosy na biało (przy nim Batiste to bajka), dlatego oddaję go siostrze.
Zakupy
W lipcowym wydaniu miesięcznika zwierciadło jako dodatek był kosmetyk Sylveco do wyboru z serii Aloesove: żel do mycia twarzy lub płyn micelarny do demakijażu. Zależało mi bardziej na żelu, ale że nie był dostępny to skusiłam się na płyn micelarny. Trochę zapach mnie rozczarował, bo pachnie miętą, ale w użytkowaniu jest okej.
Korzystając z promocji na Cocolita skusiłam się na zakup palety Makeup Revolution Soph x Extra Spice, która chodziła mi po głowie jak tylko się pojawiła na rynku. Kolory są nieco szalone, ale śliczne. Paleta trochę jednak zawiodła mnie jakością, jest dobrze napigmentowana, ale na oku nie pracuje się nią aż tak dobrze jakbym chciała, choć nie jest najgorzej :) Nie ma co oczekiwać też cudów po palecie za taką cenę.
Przy okazji wzięłam korektor Maybelline i przez przypadek wzięłam nie ten odcień, do tej pory używałam light, a wzięłam nude :( Trochę jest ciemny, więc nie wiem czy go zużyję, czy oddam...
W Rossmannie skusiłam się też na zakup korektora, który długo mnie kusił przez świetne recenzje, czyli Lovely Liquid Camouflage. Po jednym użyciu trochę mnie rozczarował, bo jest suchy i pod oczy jakiś nie taki, do tego za jasny, więc może będę go mieszać z tym z Maybelline, zobaczę.
Mam włosy przetłuszczające się i postanowiłam spróbować jakiegoś lepszego szamponu, poczytałam opinie i wzięłam w DOZ szampon Biokap. Jest fajny, dobrze się sprawdza, choć nie przedłuża świeżości jakoś drastycznie, a do tego przesusza mi końce :(
Linoderm z alantoiną to u nas standard i jak zwykle pokazuję i zachwalam jako kremik pod pieluszkę dla dziecka, ale nie tylko.
W Biedronce skusiłam się na zakup dwóch maseczek: Papaya i Peach. Ta maska Papaya jest fajna, ale materiał cienki, cera nawilżona po użyciu, ale rano miałam więcej wyprysków, więc chyba coś nie tak :( Tej drugiej jeszcze nie użyłam.
Kupiłam też maskę węglową Eveline 8w1 (te 8 w 1 to standard dla tej marki :D ) i jedną już użyłam. Wow jaki to ma porządny materiał i wycięcia idealne na twarz! Szkoda, że nie robi większego szału na twarzy, tyle że nawilża. Ale więcej nie kupię i tak jeszcze jedna mi została :)
Chciałam zmienić trochę pielęgnacją w kierunku CG (dla kręconowłosych), ponieważ ja bardziej prostuję, ale pomyślałam, że może warto dać żyć włosom jak chcą, czyli w skręcie ;) Ale jeszcze nie wiem dokładnie jak je pielęgnować, więc póki co używam sobie masek Cien (z Lidla) ponieważ są zachwalane na grupie dla CG, jako maski z dobrym składem i to te w saszetkach, bo w tubkach mają gorszy skład. Ja je nakładam przed myciem na 20 minut.
Kupiłam też końcówki do maszynki Gillette Venus, ale trochę na felernej aukcji, bo nie przyszły zapakowane w kartoniki, tylko w strunowe woreczki, a trochę to niezbyt higieniczne (ktoś musiał je tam pakować - nie wiem w jakich warunkach)...
Także to tyle moich nowości :)
Coś Wam wpadło w oko? :)