Bardzo lubię świece i już nieraz pisałam o Yankee Candle na blogu, ale teraz czas nadrobić i pokazać Wam mój niedawny zakup :) Mianowicie chodzi o świecę o zapachu "Sweet Nothings", która jest zapachem z kolekcji Q1 2018. Nie dość, że ma cudowną etykietkę, to jeszcze nazwa jest przeurocza, ale czy zapach w paleniu mi odpowiadał o tym dowiecie się dalej.
Zanim skusiłam się na zakup świecy kupiłam najpierw wosk, byłam ciekawa jak pachnie i chciałam sprawdzić czy w ogóle mi się spodoba :) No i jak widać nie rozczarował mnie, dlatego skusiłam się na średnią świecę.
Ogólny wygląd świecy jest jak najbardziej na plus, kolor wosku cudownie komponuje się z etykietką, która jest prześliczna, choć skromna :) Ale widać na niej bańki mydlane unoszące się w powietrzu, które mi przywodzą na myśl dziewczęcość, słodycz, lekkość.
Zapach Sweet Nothings jest perfumowany, pachnie
kwiatowo-pudrowo. Cudownie otula, zwłaszcza gdy odpalam go wieczorem czuję jak roznosi się delikatnie, nie nachalnie po mieszkaniu. Jest bardzo
delikatny i jego moc jest
raczej średnia.
Po rozpaleniu nie mam z nią problemu z rozgrzaniem wosku do samych ścianek, na świecy jest Illuma :)
Bardzo polubiłam ten zapach Sweet Nothings od Yankee Candle i nie sądziłam, że tak mi się spodoba :) Myślę, że będzie fajnym, delikatnym otulaczem na jesienne dni.
Lubicie świece? Jakie zapachy u Was dominują? :)