Dawno nie pokazywałam moich zużyć na blogu, ale czas na to :) Zebrało się sporo pustych opakowań jeszcze z listopada i grudnia. Styczniowe jeszcze się zbierają :)) Te wyglądają następująco:
Szampon Balea był dość ciekawy, jednak bez rewelacji i w ogóle włosy mi się po nim nie układały. Ale może kto wie jeszcze do niego wrócę. Żel pod prysznic Balea - ślicznie pachniał, dobrze pienił do tego bardzo tani czego chcieć więcej :)
Dość słynny krem do skóry suchej Decubal - świetny krem do ciała, bardzo dobrze nawilża i niestety już się skończył.















