Mamy już grudzień, a ja przychodzę jeszcze z listopadowym pudełkiem od Shinybox :) Czekałam w sumie na InspiredBy, ale chyba jednak do mnie nie dotrze ;)
Ale to nic dziś standardowo pokażę Wam zawartość pudełka wraz z moimi wrażeniami.
Tym razem w pudełeczku pojawiła się standardowa dwustronna karta z rozpiską, szczerze mówiąc to mi bardziej odpowiada :)
W pudełeczku znajdujemy też zniżkę -30% na buty do sklepu DeeZee oraz kupon o wartości 30 zł do Katalogu marzeń.
Koszt pudełka to 49 zł z wysyłką w subskrypcji, a więcej na temat tego pudełka znajdziecie TUTAJ.
Znalazło się tym razem 5 produktów pełnowymiarowych, jeden produkt w wersji travel size oraz dwa upominki. Po raz kolejny dla osób, których listopadowy shinybox był przynajmniej drugim w jednej subskrypcji lub
posiadały ciągłość pakietu był dodatkowy produkt wymienny od Figs & Rouge, którego ambasadorki
niestety nie otrzymały :(
Maska Novex pojawiła się już w innym wcześniejszym boxie, ale w innej wersji, tym razem do włosów kręconych. Nie użyłam jeszcze poprzedniej, bo akurat odżywki wolno zużywam, ale na pewno spróbuję ;)
Purederm złuszczająca maska do stóp - byłby to mój hit, gdybym kiedyś nie miała tego produktu i nie wiedziała, że nic nie zrobił z moimi stopami. Prawie wszystkie inne maski, które miałam działały świetnie to ta niestety zawiodła :( Ale dam jej szansę jeszcze raz, bo widziałam wiele pochlebnych opinii.
Marki Beaver nie miałam jeszcze okazji użyć, a raczej żadnego z ich kosmetyków. Jednak kojarzy mi się z produktami do włosów. Szkoda, tylko że w pudełku dwa razy pojawia się produkt do włosów typu maska/odżywka. Ale odżywkę chętnie przetestuję.
Kolejny zestaw do włosów ;) Marka Jantar pojawiła się i to dość obficie, bo aż trzy produkty. Podoba mi się ten zestaw, może go użyję, póki co używam wcierki tej samej marki z innego pudełka, więc nie wiem, bo akurat walczę od odrost włosów, a te produkty są typowo do zniszczonych :) Włosów nie mam mocno zniszczonych, ale trochę jednak te końce wymagają wygładzenia. Zobaczymy, może komuś podaruję, bo fajnie się prezentuje.
Glinka od Marokosklep jest całkiem fajnym produktem, choć nie lubię w płytkach. Kiedyś miałam i denerwowało mnie to moczenie, czekanie, żeby potem 5 minut na twarzy to trzymać ;) Pewnie spróbuję dać jej jeszcze szansę.
Kredka od MIYO jest też fajnym produktem, ciekawym, tym bardziej że kredka nie jest taka zwykła, bo metaliczna. Chociaż to jest konturówka, ale na dolnej powiece prawie go nie widać, ale taki dość jasny kolorek mi się trafił. Taki idealny na całą powiekę się wydaje, ale nie sprawdziłam ;)
Na koniec produkt, na który liczę w sumie najbardziej z tego pudelka to Aube dwufazowy płyn do demakijażu. Trochę się podjarałam, ale oczywiście Basia musiała mnie sprowadzić na ziemię, mówiąc że ją rozczarował... Ale sprawdzę, przekonam się :D
Ten produkt występował zamiennie z pudrem od Earthnicity, paletką do brwi SO CHIC!, żelem do mycia Naobay, oraz serum od Kueshi. Żałuję troszkę, że nie trafiłam na paletkę do brwi, albo chociaż żelem od Naobay :(
Trochę się rozczarowałam, zawsze szukam zalet danego pudełka, tutaj chyba tak naprawdę nic mnie aż tak bardzo nie cieszy ...
Mam na imię Justyna, mam 33 lata i jestem w blogosferze od ponad 9 lat :) Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej :)