Zawsze mnie to zastanawiało - ile zużywam kosmetyków w ciągu roku, dlatego przygotowałam małe podsumowanie, właśnie o tym ile kosmetyków zużyłam w 2018 roku :) Mam nadzieję, że i Was też to ciekawi, bo mi jest zawsze ciężko określić ile zużywamy w ciągu roku, a teraz z tą wiedzą widzę, że czasami nie ma sensu gromadzić wielkich zapasów ;) Zapraszam!
ZOBACZ TEŻ... Denko grudzień 2018
Przejrzałam wszystkie denka na blogu i spisałam dokładne ilości i w sumie niektórych kosmetyków nie używam aż tak dużo w ciągu roku jak myślałam :) No może maseczki wymiatają i zużycie 74 sztuk maseczek w saszetkach, plus zużycie 7 w tubkach, które starczają na przynajmniej 10 użyć, to naprawdę wyczyn :D To tak jakbym używała maseczek średnio co 2-3 dni.
Pozostałe ilości raczej bez szału, choć w międzyczasie wpadały mi produkty, które zaczynałam i mi nie pasowały - wtedy oddawałam rodzince.
Jak widać z kolorówki też wcale wiele się nie zużywa, chciałoby się więcej, ale jak się nie da to jak ;) JEDEN puder to szok, ale to prawda - w grudniu 2017 kupiłam puder Laura Mercier i zdenkowałam go w listopadzie 2018, więc skurczybyk był wydajny :D
Do włosów też wcale za dużo nie zużyłam, wiadomo standardowe używanie, choć w listopadzie zaczęłam porządniejszą pielęgnację (która trwa do teraz) i maseczek czy olei do włosów używam bardzo często (olej na włosy 2 razy w tygodniu). Także mam nadzieję, że w 2020 podsumuję tutaj większe zużycia w tej kwestii :)
Podsumowałam też inne, które nie wiedziałam gdzie skategoryzować :) Pojawiły się dezodoranty, które używam codziennie, a ilość 5 sztuk na rok trochę zaskakuje (bo jak to tak mało - myślałam, że zużywam więcej). Produkty do paznokci to np. aceton, lakier, preparat do skórek, tego też za wiele się nie zużywa ;) A no i produkty dla dzieci się pojawiały (praktycznie ciągle te same), więc też warto wspomnieć :)
No i oczywiście odlewki i próbki też były, a ilość próbek jaką zużyłam też powala ;) Są to wszelkiego rodzaju próbki kremów, balsamów, małe saszetki masek do włosów itd.
Podsumowując... Taka refleksja mnie naszła, po co gromadzić wielkie zapasy szamponów / żeli pod prysznic itp., skoro w ciągu roku zużywam zaledwie niecałe 10 szt. (mój mąż ma swój żel i szampon). Ja już i tak zrobiłam mega porządki w kosmetykach i nie kupuję za wiele (tylko to co potrzebuję, choć czasami bezmyślnie coś kupię - co jeszcze się zdarza).
Używam i cieszę się tym co mam, a dzięki dołączeniu do Project Pan Polska (grupa na FB, do której szczerze polecam się zapisać!) idzie mi nieźle również z kolorówką :)
Co sądzicie o tych zużyciach? Dużo? Mało? :)