Chwilę temu na instagramie obiecałam Wam wpis o blendzie, wiele osób komentowało pod zdjęciem, że są ciekawe jak tego używać i żebym pokazała jak jej używam :) Dlatego nadszedł ten moment, w którym podzielę się z Wami moimi odczuciami na temat używania tego cuda: czy warto kupić oraz w skrócie jak używam :) Oczywiście są też moje zdjęcia w akcji, więc zapraszam :D
Wiele zdjęć, które robię wykonuję po prostu na podłodze. Kładę tło przy samym oknie i stoję ("zwisam") z aparatem, albo siadam na pufie i przy nogach trzymam blendę, która odbija mi światło słoneczne (niestety takiego zdjęcia z akcji nie mam :D ). I właśnie nieodłącznym elementem moich zdjęć są słońce i blenda (no nie będę wspominać o tłach, dodatkach, itd. bo nie o tym dziś mowa).
Ja mam okno balkonowe na prawie całą ścianę, więc mam ogromne pole do popisu, ale wiem jak ciężko jest uzyskać odrobinę odpowiedniego słonecznego światła.
Blendy używam tylko, gdy robię zdjęcia w świetle dziennym. Mam lampę pierścieniową, ale efekt mnie nie zadowala i na razie nie mogę się przemóc do robienia zdjęć z lampą. Z resztą przy lampie blenda była mi zbędna, chociaż może jakbym chciała to i bym jej użyła, ale nie mam tyle rąk by tym wszystkim manewrować :D
Warto otworzyć sobie każde zdjęcie w osobnym oknie i wtedy jest łatwo porównać zmiany jakie zaszły :)
Zdjęcie bez użycia blendy
Ważne jest to jak ustawicie produkty do zdjęcia i gdzie chcecie uzyskać odbicie. Ja akurat to zdjęcie poniżej robiłam na wprost okna, więc to normalne, że produkty od frontu są dość ciemnie. Nie wygląda to źle, ale warto to naprawić. Zdjęcie nie zostało obrobione w programie.
Zdjęcie z użyciem blendy
Według mnie jest już dużo lepiej, bo mamy oświetlony front produktów i całość jest rozjaśniona. Oczywiście to nie jest tak, że sobie postawię blendę i jest super. Czasami muszę nią nieźle manewrować, żeby ustawić ją tak, aby odpowiednio odbiła światło. Muszę też uważać na to, aby jedna część zdjęcia była oświetlona, a inna nie (chyba, że muszę oświetlić część produktów) ;)
Zdjęcie z użyciem blendy + obróbka
Dla mnie obróbka jest obowiązkowa. To takie dopieszczenie zdjęcia, podniesienie jakości. Zawsze rozjaśnię, delikatnie wyostrzę jeżeli coś trzeba. A przede wszystkim zmniejszam rozmiary zdjęć, ale tak żeby były wyraźne i o tej samej szerokości (ładniej to wygląda), ale nie ważyły za dużo i nie spowalniały przez to strony. Przy dodawaniu wybieram "oryginalny rozmiar" i wszystkie ładnie wyrównują się do szerokości posta.
Ja głównie korzystam z Photoshopa, ale świetny jest też PhotoScape (jest darmowy) i ma wystarczające funkcje do obróbki (zdjęcie poniżej obrobione właśnie w tym drugim programie).
Zdjęcie bez użycia blendy + obróbka
W trakcie pisania tego posta pomyślałam, że fajnie będzie pokazać też różnicę przy obróbce, gdybym blendy nie używała. Chyba różnica jest znaczna. Zdjęcie poniżej jest szare i nawet kontrastem było ciężko coś zdziałać. Z tego zdjęcia starałam się wycisnąć jak najwięcej, ale zadowolona nie jestem. Może jakbym bardziej pobawiła się w photoshopie, ale nie uzyskam i tak takiego zdjęcia jak widzicie wyżej.
Inny przykład użycia blendy
Na powyższym zdjęciu źródło światła (słońce) znajduje się po lewej stronie, co widać, że woski po lewej są bardziej oświetlone. Po prawej jest ciemniej i w tym miejscu chcę dodać więcej światła, więc ustawiam blendę tak, by rozświetliła tylko to miejsce. Oczywiście zdjęcie nie jest złe, warto je jednak rozświetlić.
Na zdjęciu poniżej zdjęcie z blendą, bez obróbki. A kolejne obrobione w PhotoScape.
Przy okazji pokażę Wam jak już przy samym robieniu zdjęcia można mieć wpływ na jasność. Mając lustrzankę często leciałam na automacie, ale od dłuższego czasu zdecydowanie częściej sięgam po manual. Wow jakie odkrycie :D
![]() |
automatyczne ustawienia |
![]() |
ustawienia manualne |
Często też jestem zmuszona do robienia zdjęć przy brzydkiej pogodzie, gdy jest pochmurno i z pomocą właśnie przychodzi kochana blenda :) Z resztą w pełnym słońcu też źle się jej używa, bo znów odbija za mocno - wręcz jak lampka.
A
powiem Wam, że moja blenda ma 5 różnych kolorów (wymienne, odpinane na zamek), ale do tej
pory jestem wierna tej srebrnej. Wiadomo, można sobie zrobić własną
blendę folii spożywczej, ale ja przy dziecku nie miałabym gdzie tego przechować, aby nie znalazła. Jakby się dorwała to kaplica i na nowo trzeba robić, a tak na tym może nawet "jeździć" po domu i nic się nie stanie ;)
Mój aparat: Nikon D3200 (z podstawowym obiektywem)
Blenda: Zwykła, kupiona na allegro (z odbiorem w moim mieście), ok. 36 zł
Blenda: Zwykła, kupiona na allegro (z odbiorem w moim mieście), ok. 36 zł
Oczywiście nie twierdzę, że moje zdjęcia są świetnej jakości czy są idealne, bo umywają się do wielu przepięknych zdjęć, które niektóre osoby robią z ogromną dokładnością. Ja podchodzę krytycznie do moich zdjęć, ale na ten moment nie mam zbyt dużo czasu na nie, więc cieszę się tym co mam. Cieszę się też, że mam blendę, bo podniosła jakość moich fotografii.
Jak Wam się podoba wpis?
Chcecie więcej takich technicznych?
Chcecie więcej takich technicznych?
Używacie blendę?