Nature Story by Tołpa - nowości kosmetyczne stworzone dla Lidla. Czy rzeczywiście takie naturalne?
Całkiem niedawno dotarła do mnie przesyłka, w której znalazła się nowa linia kosmetyków marki Tołpa, seria ta nazywa się Nature Story i będzie dostępna tylko w Lidlu.
Co znajduje się w tej serii i jakie są moje pierwsze wrażenia co do każdego z nich znajdziecie dalej, poza tym pokazuję dokładne składy. Nie jest to oczywiście post o analizie składów, bo jestem laikiem w tej kwestii, ale może przybliżę Wam "naturalność" tych kosmetyków.
Tak jak wspomniałam wyżej seria "Nature Story by Tołpa" to linia kosmetyków naturalnych stworzona specjalnie dla Lidla, która swoją premierę miała 6 marca i znajdą się w asortymencie stałym sklepu.
Głównymi bohaterami Nature Story są roślinne ekstrakty z nasion bawełny, owoców limonki, figi, sok z liści mięty, mleczko sojowe i ryżowe.
Kosmetyki są ważne 3 miesiące po otwarciu.
Nie jestem osobą, która zna się na składach, mogę coś tam sobie poszperać w necie, ale nie ma co ukrywać nie znam się na tym, dlatego często korzystam ze strony http://www.cosdna.com/eng/ingredients.php, gdzie wklejam sobie skład i otrzymuję tabelkę, w której pokazane jest czym jest dany składnik (po angielsku) i bezpieczeństwo danego składnika od 1 do 9. Są też dwie kolumny na temat zapychania i podrażniania.
"Indeks bezpieczeństwa 1 ~ 9, niższa liczba oznacza, że składnik ten stanowi niewielkie zagrożenie.W
przeciwieństwie do komedogennych i drażniących, bezpieczeństwo to
kompleksowy wskaźnik skupiający się na bezpieczeństwie w długim okresie
użytkowania, zgodnie ze szkodliwym raportem z CIR, RTECS, FDA i innych
powiązanych informacji" - źródło.
Dzięki temu mogę sobie porównać nawet składy kosmetyków i zobaczyć czy coś jest rzeczywiście warte zainteresowania, bo często producenci chwalą się na opakowaniach jakie to naturalne kosmetyki są w środku, a często okazuje się inaczej.
Żel
do mycia twarzy jest bardzo przyjemny, gęsty, delikatnie się pieni, a
zapach jest śliczny, taki świeży. Bardzo go polubiłam jest delikatny,
oczyszcza twarz jak należy, nie podrażnia, ale po umyciu jest od razu
napięta i potrzebuje nawilżenia, oczu jeszcze nie odważyłam się nim umyć ;)
Poniżej wklejam właśnie tabelkę z analizą składu, ze strony, którą podałam wyżej.
Ja już jak widzę coś na czerwono to od razu zastanawiam się nad danym kosmetykiem, w tym przypadki jak na kosmetyk naturalny jest tu dla mnie za dużo pomarańczowych kółeczek ;) Gdy wkleiłam sobie skład np. żelu GoCranberry to mam tam dwa żółte kółeczka, reszta zielone.
W tym przypadku na czerwono jest Cocamide DEA i jest to substancja myjąca. Jego stężenie nie powinno przekraczać 0,5% w kosmetyku, więc dlaczego jest na 4 miejscu w składzie i to zaraz za wodą?
Ten żel peelingujący jest bardzo przyjemny, pachnie bardzo orzeźwiająco, cytrusowo. Nie jest to mocny peeling, a raczej zakwalifikowałabym go do delikatnych. Delikatnie się pieni i bardzo lubię po niego sięgać, głównie ze względu na zapach. Sprawdziłam sobie jego skład i jak widzicie niżej jest już lepszy niż w przypadku żelu, który pokazałam wcześniej.
Woda micelarna również ma bardzo przyjemny zapach, użyłam ją kilka razy i dobrze oczyszcza i radzi sobie z domywaniem makijażu, a jeżeli chodzi o skład to tak go tutaj zostawię - nie analizuję, bo się nie znam ;) Mnie nie podrażnił :)
Krem Super Sojaślicznie pachnie jak wszystkie kosmetyki z tej serii :) Przyjemny, szybko się wchłania, ale zostawia cerę delikatnie nawilżoną, ale na policzkach po użyciu zaraz jest czerwona, ale nie piecze. To tylko takie pierwsze wrażenia, zobaczymy jak będzie dalej, choć nie wiem czy nie poleci i tak do mamy.
Ten krem Biały Ryż jest przyjemniejszy niż poprzedni, zapach też jest cudny, a konsystencja przyjemnie kremowa. Dobrze nawilża, ale więcej na jego temat może powiem za jakis czas :) Tutaj też w składzie są dwa składniki, które mogą powodować zapychanie i podrażnienie cery.
Po ten krem Miętowa Limonkasięgnęłam od razu. Jego zapach jest cudny, cytrusowy i taki świeży, aż chce się użyć. Niestety jest matujący i mało nawilżający, więc jest kompletnie nie dla mnie :(
Krem-maska na noc Świeża Figabardzo mnie zachęciła do użycia, ale na początku myślałam, że to zwykła maseczka, a to taki krem-maska do nocnej regeneracji ;) Ładnie pachnie, słodko, dobrze się rozprowadza i nawilża, ale więcej na jego temat będę mogła powiedzieć dopiero za jakiś czas.
Ogólnie
markę Tołpa lubię i liczyłam, że wprowadzają rzeczywiście jakieś fajne
kosmetyki naturalne i może kosmetyki okażą się ciekawe. Świetnie, że jest tu tak wiele ekstraktów, ale czy taki kosmetyk można nazwać naturalnym? No niestety nie wydaje mi się :(
Cała seria prezentuje się naprawdę interesująco i zapachy każdego z nich są wyjątkowe, ale na dłuższą metę zobaczymy jakie będzie działanie, póki co jestem zainteresowana całą serią Nature Story by Tołpa :)
Mam na imię Justyna, mam 33 lata i jestem w blogosferze od ponad 9 lat :) Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie i zostaniesz ze mną na dłużej :)