Dotarło do mnie pudełeczko Shinybox i byłam bardzo ciekawa zawartości. Niestety na początku byłam bardzo rozczarowana widząc te kosmetyki, ktore sie w nim znalazły, ale po dłuższym zastanowieniu część z nich doceniłam. Jednak pierwsze wrażenie było 'meh', z resztą sami zobaczcie...
W
pudełku znalazła się karta informacyjna, w której znajdziemy dokładny
opis produktów i ceny. Znalazłam też dwie ulotki, ale żadnego kuponu tym razem.
Koszt pudełka to 49 zł z wysyłką w subskrypcji, a więcej na temat tego pudełka znajdziecie TUTAJ. W wersji podstawowej znalazło się tym razem 5 produktów pełnowymiarowych i jeden kosmetyk w wersji travel size. Po raz kolejny dla osób, których kwietniowy shinybox był przynajmniej drugim w jednej subskrypcji lub
posiadały ciągłość pakietu był dodatkowy produkt w postaci szamponu Naobay w wersji Travel Size
Naobay, szampon Vitality & Shine - W sumie ten szampon zainteresował mnie najbardziej, jednak zastanawiam się czy będzie odpowiedni dla moich przetłuszczających się włosów. Ale jak się nie przekonam to się nie dowiem :) Zobaczymy, szkoda tylko że jest w wersji travel size.
Cena: ok. 50 zł / 100 ml
7th Heaven, maska do twarzy płachtowa - lubię maski w płachcie, lubię też maski marki Montagne Jennesse, więc mam nadzieję, że i ta się sprawdzi :) W pudełkach losowo były dwa rodzaje maseczek, mi trafiła się błotna maska nawilżająca z materiału bambusowego.
Ten produkt jak najbardziej na plus, tylko czy jest to marka słabo dostępna? W końcu taka była idea pudełek, czyli zawieranie produktów słabo dostępnych, a nawet luksusowych?
Cena: 11 zł / op.
SmartFood, Baton z żurawiną i malinami w polewie jogurtowej - jeszcze nie spróbowałam, ale podejrzewam, że będzie smaczny :)
Cena: 5,99 zł
Bloc, ochronna pomadka do ust SPF15 - I to jest produkt, który mi się w sumie podoba. Na początku podeszłam do tego kosmetyku obojętnie, ale w końcu myślę, że mógłby się sprawdzić, na pewno będzie idealny na wyjazd, który planujemy czerwcu, gdzie będzie dość słonecznie. Szkoda tylko, że pomadka jest ważna do czerwca 2018...
Pomadka występowała zamiennie z tuszem do rzęs So Chic!
Cena: 24 zł / szt.
Beaute Marrakech, woda różana - bardzo lubiłam, bo miałam pełnowymiarowe opakowanie. Szkoda tylko, że dla mnie jest to produkt znany. Oczywiście z wielką chęcią zużyję, bo uwielbiam. Szkoda, że jest to wersja travel size i nie dostępna w takiej wersji w sprzedaży. Pisałam o niej tutaj.
Cena: 7,20 zł / 50ml
Kobo, Fashion Color Shine & Care Lipstick - lubię pomadki, a to jest połączenie pomadki i błyszczyka, więc tym bardziej się cieszę. Nadaje ustom zdrowego blasku i koloru, a przy okazji nie błyszczy się tak jak błyszczyk ;) Kolor uważam trafił mi się ładny, a jest to 202 natural.
Cena: 13,49 zł / szt.

Silicare, lakier hybrydowy - Cieszę się, że trafił mi się odcień 1240, który jest naturalny, ładny, cielisty. Z chęcią go użyję, ale jeszcze nie miałam przyjemności. Marki nie znam, ale z chęcią przekonam się o jakości tego lakieru.
Cena: 11,99 zł / szt.
Tak jak wspomniałam początkowo pudełko mnie rozczarowałam, pokazywałam też Wam na stories i widziałam też wiele nieprzychylnych opinii na jej temat, gdy ją pokazałam. Przeglądając kosmetyki później, na spokojnie, całość zaczęła mi się bardziej podobać, choć rozmiary kosmetyków nie porażają. Szampon i woda różana spokojnie mogłyby mieć pełnowymiarowe opakowania, bo tak czuję mały niedosyt. Większość marek jest mi mało znana, bądź wcale, więc jakby zmysł pudełka i umieszczania nieznanych kosmetyków jest zachowane.
Jak Wam się podoba to pudełko? :)