Płyny dwufazowe uwielbiam. Są dużo lepsze od płynów micelarnych, zwłaszcza do demakijażu oczu. Nie jestem przywiązana do jednej marki i lubię testować nowości. Taką właśnie nowością u mnie jest płyn Lirene, który otrzymałam podczas warsztatów Meet Beauty, a później otrzymałam jeszcze jedno opakowanie, także jestem już po dwóch opakowaniach tego płynu. Zapraszam, więc do recenzji.
Opakowanie / Konsystencja / Aplikacja
Opakowanie jest typowe dla płynów dwufazowych, bardzo wygodne w użyciu oraz z porządnym zamknięciem, które się nie odłamało. Samo opakowanie jest bardzo ładne, przezroczyste, przez co widać błękitny płyn. Aplikacja na wacik jest prawidłowa, nie wylewa się nadmiernie z opakowania. Płyn jest bezzapachowy, a konsystencja delikatnie tłusta, wodnista.
Działanie / Cena / Dostępność
Płyny dwufazowe lubię za to, że świetnie zmywają wodoodporny makijaż. Ten płyn również radził sobie z każdym wodoodpornym makijażem. Co prawda trwało to ciut dłużej, niż przy moim ulubionym płynie z Bielendy i trzeba było mocniej pocierać oko. Jeżeli chodzi o dodatkowy aspekt użycia płynu, czyli +15% dłuższe rzęsy, to nie zauważyłam dużej różnicy. Mam długie rzęsy, a nie wydają się dużo dłuższe po tych dwóch zużytych opakowaniach. Płyn ten u mnie nie podrażnił okolic oczu. Nie jest zbyt wydajny, przy codziennym używaniu wystarczył na około 3 tygodnie.
Płyn kosztuje około 12 zł, a dostępny jest w drogeriach i tam warto polować na promocje.
Płyn dwufazowy Lirene sprawdził się u mnie super, z przyjemnością zużyłam dwa opakowania, ale nie wiem czy do niego wrócę. Moim ulubieńcem nadal pozostaje dwufazówka z Bielendy.
pozdrawiam,