Gdy korektor Make Up Revolution Conceal & Define pojawił się na rynku i pojawiła się ogromna ilość zachwytów w internecie to wiedziałam, że muszę go mieć i sprawdzić go na sobie :) Było też wiele opinii, że nie jest najlepszy, ale mimo to chciałam zobaczyć, bo każdy oczekuje jednak czego innego. Zapraszam na recenzję :)
Moja cera i czego oczekuję od korektora?
Mój kolor to C5, przejrzałam dużo swatchy w internecie, porównywałam je ze sobą i tak wzięłam odcień naturalny, beżowy, bez różowych tonów - takie u mnie wyglądają najlepiej. Ogólnie jeżeli chodzi o kolorystykę to wybór jest naprawdę ogromny (18 odcieni!!!), chyba żadna marka nie ma takiego wyboru kolorów, jednak z tego co widziałam, te najjaśniejsze szybko się wyprzedają.
Moja cera jest sucha, pod oczami cienka i delikatna, dodatkowo mam tam sporo zmarszczek mimicznych.
Od korektora oczekuję krycia, ale też zarazem lekkości, aby nie wchodził mi w zmarszczki mimiczne. Ważne dla mnie jest to, aby nie obciążał skóry, bo wtedy takie efekt daje +10 do wieku, a to nie jest moim zamierzeniem ;)
Opakowanie i aplikator, czyli prawie jak "Shape Tape" od Tarte
Jeżeli nie wiecie to ten korektor jest stworzony na wzór słynnego korektora Tarte - Shape Tape, tak jak w przypadku Lovely, czy Wibo, które tworzą kosmetyki inspirowane innymi drogimi markami, to tak Make Up Revolution zrobił "zamiennik" :)
Ja niestety nie odniosę się do oryginału, bo nie poznałam go w całości, miałam tylko odlewkę od Basi :* i był dla mnie za jasny, ale poznałam formułę i trzymał się cały dzień jak szalony :D Zobaczę, może kiedyś zapoluję na niego w przyszłości jak będzie dobra promocja.
Ale teraz o opakowaniu korektora Conceal & Define - jest szklane, bardzo dobrze wykonane, etykiety czytelne, ładnie się prezentuje. Aplikator jest bardzo duży, ale całkiem wygodny. Dobrze się nim aplikuje produkt.
Efekt otrzymany po aplikacji korektora
Po nałożeniu korektor wklepywałam na różne sposoby - pędzlem, palcami, albo Beauty blenderem i za każdym razem uzyskiwałam ten sam efekt. Korektor jest dla mnie za ciężki, kryje naprawdę bardzo dobrze, ale wchodzi we wszystkie zmarszczki i nawet po przypudrowaniu gąbeczką na mokro nadal wygląda kiepsko. Co prawda jeszcze po samej aplikacji tragedii nie ma, ale w ciągu dnia potrafi wyglądać brzydko, zwłaszcza w załamaniach.
Ogólnie korektor nie wysuszył dodatkowo mojej skóry pod oczami, jednak użyłam go zaledwie kilka razy i nie jestem w stanie stwierdzić jak by się skóra zachowała przy regularnym używaniu.
Korektor kryje naprawdę dobrze, ale sami spójrzcie na zdjęcie wyżej - skóra pod oczami, gdzie nie ma korektora wygląda lepiej, nie widać prawie w ogóle żadnych zmarszczek. Po użyciu korektora załamania są podkreślone i oko jest obciążone i nie podoba mi się to. Poleciał dalej i wiem, że ta osoba jest z niego teraz zadowolona :) Także to kwestia cery i upodobań, u mnie niestety się nie sprawdził i uważam, że osoby o cerze suchej powinny go raczej unikać. Obecnie zdecydowanie uwielbiam korektory Maybelline Anti Age oraz Catrice.
Znacie ten korektor? :)