Pogoda w maju dopisuje, niby wiosna, a czuję się jak latem :) Uwielbiam taką pogodę, co prawda będąc w Białymstoku miałam dość gorąca, bo tam jest bezwietrznie. W Gdyni zawsze wieje i teraz ten wiatr jest atutem :)
Ale przechodząc do sedna, dziś wpis dość luźny, o zużyciach minionego miesiąca. Zapraszam :)
Balea, mydło w płynie "Rose Elegance"
bardzo lubię te mydła w płynie, dlatego po raz kolejny u mnie gości :) Ten zapach był cudowny, mam nadzieję, że jeszcze go dorwę. Zapach nie jest mocny, przyjemny, delikatny, kwiatowy.
Synchroline, żel do mycia twarzy CleanCare
Jeden z fajniejszych żeli do twarzy jakie miałam. Ostatnio często po niego sięgałam i żałuję, że się już skończył. Jest delikatny, dobrze oczyszcza, a więcej o nim poczytacie tutaj.
Cleanhands, mydło w płynie
znalazłam go w jednym z pudełek ShinyBox i było takie przeciętne. Myć myło, ale nie pieniło się jakoś specjalnie, nie pachniało też za ładnie, wiec nie kusi mnie, by ponownie je mieć.
YOPE, żel w płynie
Jeden z fajniejszych żelów jakie miałam. Może z czasem konsystencja zaczęła mnie drażnić i małe pienienie się, to jednak zapach rekompensował wiele i mam chęć na więcej o tym zapachu :) Recenzja pojawiła się tutaj.
Cosnature, krem na noc z zieloną herbatą
Jeden z przyjemniejszych kremów na noc jakie miałam, dobrze nawilża, nie zapycha i to dla mnie najważniejsze w sumie. Producent dużo naobiecywał o tym produkcie, ale nie zauważyłam innych efektów stosowania tego kremu. W recenzji pisałam, że słabo nawilża, ale w tamtym okresie potrzebowałam silniejszego nawilżenia, teraz był idealny. Poczytacie o nim tutaj.
Make Me Bio, delikatny peeling do twarzy
lubiłam go, mimo że nie jest to peeling, a bardziej pasta myjąca. Przyjemny i z chęcią zużyłam do samego końca, ale raczej nie kupię ponownie. Pisałam o nim i o jego uniwersalności tutaj.
Lumene, Glow Boost Essence
Używałam go pod krem do twarzy, sprawdzał się dobrze, przyjemnie nawilżał, nawet raz po umyciu twarzy nałożyłam tylko tą esencję i przez dłuższy czas nie czułam napięcia na twarzy. Szkoda, że to było tak małe opakowanie, ale przynajmniej przekonałam się jaki jest to produkt, chętnie skusiłabym się na pełnowymiarowe opakowanie.
Nivea, pielęgnujący płyn micelarny
Całkiem przyjemny, dobrze oczyszcza z makijażu, nie podrażnia, nic mnie nie szczypało, kiedyś pisałam o nim tutaj.
Pharmaceris, micelarny szampon kojąco-nawilżający
Postanowiłam go wypróbować, jednak po kilku użyciach przekonałam się, że nie jest dla mnie odpowiedni i w sumie pozbyłam się go. Mam włosy przetłuszczające się i po tym szamponie moje włosy na drugi dzień wyglądały jak nie umyte :(
L'Oreal, odżywka do włosów Botanicals Fresh Care
ta odżywka wzmacniająca była przyjemna, używałam ją na końce włosów i sprawdzała się fajnie. Lubiłam :) Pisałam o niej tutaj.Got2b, Suchy szampon
Jeden z gorszych suchych szamponów jakie miałam. Wzięłam ze sobą na wyjazd i coś tam odświeżał, ale nie tak jak normalny suchy szampon :(Sephora, spray perfumowany
dołożyłam ją kiedyś do zamówienia i tak nosiłam w torebce, aż ją odkryłam i zużyłam w końcu, fajny produkt do odświeżenia w ciągu dnia.
BeautyBlender
Moja gąbeczka jest już dość wiekowa, nie sięgałam po nią codziennie, ale dbałam o nią i w sumie nadal wygląda dobrze. Ze względów higienicznych czas się z nią pożegnać (ma ponad 2 lata), a kiedyś pisałam o niej tutaj.
Gąbeczka celulozowa
Uwielbiam do zmywania maseczek :)
Bell, korektor
Trochę mnie rozczarował ten korektor, dość mocno kryje, ale jest bardzo ciężki i pod oczami u mnie kiepsko wygląda, obciąża i mam wrażenie, że jeszcze podkreśla niedoskonałości.
Gosh, tusz do rzęs
Lubiłam ten tusz, u mnie się sprawdził, dawał dość naturalny efekt. Z resztą co ja będę pisać, sami zobaczcie -> tutaj.
Dwa produkty, które widzicie powyżej to są kosmetyki mojej Mai :) Krem Linoderm pod pieluszkę zawsze u nas gości, więc to taki standard, dla nas najlepszy. Z Babydream to krem ochronny SPF50+ z tamtego roku, a że był dawno otwarty to już go wyrzuciłam, bo nic nie daje ochrony. Kupiłam w tym roku Ziajkę SPF50+.
I na koniec podsumowanie kilku próbeczek. Kremy do twarzy Vianka bardzo mi się spodobały i mam chęć na więcej! Ten na dzień mam w wersji pełnowymiarowej, ale musi poczekać na użycie. Zużyłam też odlewkę maseczki różanej Evree, którą dostałam od Pauliny i czuję się zachęcona na więcej, jak będę mieć okazję to kupię :) Miałam też dwie odlewki od Basi pasty do mycia twarzy Fresh&Natural oraz pianki Holika Holika. Oba mi się spodobały, choć pasty jeszcze nie jestem pewna, chyba nie moja konsystencja. Pianka super i chętnie kiedyś kupię :) Plastry na nos 7th Heaven to porażka i nigdy więcej. Nic nie wyciągają. A maseczka Vianka do cery naczynkowej mam wrażenie, że nie za wiele u mnie zrobiła, oprócz tego, że twarz była oczyszczona.
Także to tyle w tym miesiacu. Znów sięgałam częściej po maseczki ze słoiczków, temu tak mało saszetek :D
A jak Wasze zużycia? Znacie coś z tych kosmetyków?