Witam Was serdecznie,
Kilka dni temu dotarły do mnie cienie GlamShadows, na które w końcu się skusiłam. To mój pierwszy raz z tymi cieniami, ale prawdopodobnie nie ostatni. Długo zastanawiałam się nad tym jakie cienie sobie kupić, bo chciałam coś nowego do swojej kolekcji i zastanawiałam się między Anastasia Beverly Hills, nawet miałam ochotę na Huda Beauty, a cenowo w promocji nie wychodziło aż tak źle. Doszłam jednak do wniosku, że lepiej zrobię "swoją" paletkę i wybór padł na GlamShadows na glam-shop.pl. Dziś chciałabym Wam pokazać, które cienie wybrałam i ich swatche. Zapraszam :)
Zamówiłam sobie 10 cieni i paletkę Glambox. Jednak byłam tak podekscytowana i chyba przyćmiło mi rozum, bo przez pomyłkę zamówiłam dwa takie same cienie :D Nie wiem jak to się stało, ale no niestety. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo Iza (pirelkablog.pl) weźmie ode mnie jeden ze zdublowanych cieni :)
A dokładnie wzięłam:
- wata cukrowa
- różowe złoto
- jednorożec
- elektryczna pomarańcza (x2)
- kosmiczna pieczarka
- wiśniówka
- sorbet
- marsala
- bingo
W sklepie Hani jest tyle pięknych cieni, że nie mogłam się zdecydować. Ale w końcu ograniczyłam się do 10 (z czego zamiast elektrycznej pomarańczy miałam zamówić jeszcze cytrynową mgiełkę), jednak u mnie zostało 9 cieni.
Dlaczego mój wybór padł na te? W mojej kolekcji brakowało odcieni bordo i głównie na nie stawiałam. Mam też jakoś akurat chęć na cienie metaliczne, dlatego jest ich więcej. Jednak maty też wzięłam, chociaż szczerze bardziej te świecidełka do mnie trafiają :)
Trochę więcej na temat cieni i pierwszych wrażeń poniżej :) A na samym końcu znajdziecie wszystkie swatche.
Wata cukrowa - błyszczący, metaliczny cień do powiek typu duo chrome opalizujący między brzoskwinią a różowym, cukierkowym kolorem. Dostępny TUTAJ.
Ten kolor wzięłam w sumie jako jeden z ostatnich, bo jasnych cieni mam sporo, jednak też nie chciałam sobie tworzyć paletki z samymi ciemnymi kolorami. A duochromy lubię, więc jest, no i nazwa jest bardzo wdzięczna :) Kolor ten jest świetnie napigmentowany!
Różowe złoto - błyszczący, metaliczny cień do powiek w kolorze prawdziwego różowego złota. Dostępny TUTAJ.
Na różowe złoto skusiłam się, gdy zobaczyłam jak pięknie wygląda na swatchach. Musiałam go mieć, tym bardziej, że nie mam takiego koloru w swojej kolekcji. Zdjęcie cienia niestety już obciapane paluchem, bo wytrzymać nie mogłam :D Jest śliczny, bo nie jest to typowo złoty kolor, tylko właśnie odcień różowego złota.
Jednorożec - błyszczący, metaliczny cień do powiek typu duo chrome opalizujący między stonowanym, chłodnym różem a błękitem. Dostępny TUTAJ.
Do tego cienia nie byłam przekonana, jednak w końcu go wzięłam, przeglądałam milion swatchy w necie i nie mogłam go pominąć :) Też jest duochromem i właśnie pięknie opalizuje na niebiesko i różowo. Wczoraj go użyłam na powiekę i wow :)
Elektryczna pomarańcza - błyszczący, metaliczny cień do powiek w kolorze żywego rudo-pomarańczowego koloru lekko opalizującego złotem. Dostępny TUTAJ.
Ten kolor wzięłam jako ostatni, bo chciałam coś troszkę szalonego i ten pomarańcz bardzo mi odpowiadał. Jak już wspomniałam wyżej to jakimś cudem kliknęłam dwa w tym odcieniu zamiast cytrynowej mgiełki. Ale w paletce mam jeszcze miejsce na 3 cienie, więc może kiedyś uzupełnię :) Ten kolor jest baaardzo napigmentowany, tak jak poprzednie, ale na oku jeszcze nie użyłam.
Kosmiczna pieczarka - błyszczący, metaliczny cień do powiek w nieoczywistym pieczarkowym
kolorze. Najłatwiej zdefiniować go jako szaro - brązowo - fioletowy. Dostępny TUTAJ.
To był jeden z pierwszych cieni, który wpadł do koszyka, mimo że nie miałam brać takich ciemnych odcieni. Po obejrzeniu swatchy w necie wiedziałam, że musi być mój :) Pigmentację ma boską i odcień jest naprawdę ładny.
Wiśniówka - metaliczny cień w kolorze wiśniowym. Dostępny TUTAJ.
Ten cień podobnie jak cień wyżej, trafił do koszyka jako jeden z pierwszych :) Kolor był taki jaki mi się od dawna marzył i po zrobieniu swatchy na ręce zakochałam się w nim. Sami zobaczycie niżej jaki on jest piękny :) Zobaczymy jak będzie na oku się prezentował, bo sam w sobie wygląda cudownie. Opalizuje delikatnie i jest bardzo mocno napigmentowany. Ciekawe tylko jak będzie się go nakładało pędzlem i czy da się uzyskać taki efekt jak w opakowaniu.
Sorbet - jasny, matowy, różowo - brzoskwiniowy, cukierkowy kolor. Dostępny TUTAJ.
Ten kolor doradził mi wziąć mąż i to było dziwne, bo on za różem nie przepada. Jednak właśnie swatche nam się spodobały i postanowiłam go kupić. Mam jeden jasny matowy róż w kolekcji, ale nie tak intensywny, cukierkowy :)
Marsala - Matowy cień do powiek w chłodnym, czerwono - różowym kolorze wina Marsala. Dostępny TUTAJ.
Ten cień również niemal od początku był w moim koszyku, bo właśnie taki kolor chciałam mieć w swoim zbiorze. Z resztą widziałam u Moniki (Mama z różową torebką) jak pięknie wygląda i tym bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, żeby go mieć :)
Bingo - ciemny, czerwono brązowy kolor - formuła Power pigment. Dostępny TUTAJ.
I ostatni kolorek też miałam na swojej "wish liście", bo takiego ciemnego bordowo-brązowego kolorku mi brakowało. Na zdjęciach wpada bardziej w brąz, jednak na swatchach niżej zobaczycie, że jednak bordo tam też jest :) Na oku właśnie też wpada bardziej w czerwień.
Paletka magnetyczna jest fajna i dobrze wykonana, jednak nie aż tak wielka, bo mieści 12 cieni i kosztowała 29 zł, a znajdziecie ją TUTAJ. A jeżeli nie mamy takiej palety to jednak trzeba ją kupić, żeby mieć gdzie je trzymać. Mam już magnetyczną paletkę Inglota, bardzo podobną do tej, jednak tam mam inne cienie ;)
Jest też dostępna duża paleta na 32 cienie za 45 zł, jednak na moje potrzeby na razie zamówiłam małą, z resztą mam tu jeszcze miejsce na 3 cienie :)
Cienie te bardzo mi się podobają, pigmentacja jest niesamowita i zdecydowanie metaliczne cienie bardziej mi się podobają. Ciężko mi wybrać już teraz swoje ulubione, ale na pewno kupiłabym je ponownie :D
Znacie cienie GlamShadows?
pozdrawiam,